Cała Polska żyje od kilkunastu dni, "oślą aferą", która wybuchła w Poznaniu. Przyczyną całego zamieszania stała się... natura, bo jak inaczej nazwać, to co tak oburzyło matkę, która postanowiła się wybrać ze swoim dzieckiem do poznańskiego ogrodu zoologicznego. Sprawa robi się śmieszna (żeby nie powiedzieć idiotyczna), w chwili gdy o interwencję została poproszona pani Lidia Dudziak - miejska radna z ramienia Prawa i Sprawiedliwości do której zgłosiła się matka oburzona tym co spotkało jej dziecko podczas spaceru po ZOO. Pani radna stojąca po stronie obywateli - zakładam, że głosujących na nią - postanowiła interweniować u dyrekcji ogrodu, która podjęła decyzję o rozdzieleniu pary osłów, żeby więcej żadna matka z dzieckiem nie byli narażeni na gorszące sceny podczas niedzielnego spaceru.
Na pierwszy rzut wydawać się może, że nie ma sensu zajmować się tak kuriozalną albo raczej iście "barejowską" sprawą, bo doprawdy sam mistrz Bareja nie wpadł by na coś tak abstrakcyjnego. Po głębszym przemyśleniu uznałem, że zająć się problemem warto, bo od jakiegoś czasu mamy w Polsce narastające zagrożenie "moralnej odnowy", która "oczyści" Polaków z "lewackiego zła". Ostatnim przykładem na postęp tej ofensywy jest przypadek Dariusza Michalczewskiego i pana Jakubika, który w niewybredny sposób obraził uznanego boksera.
Zbliżają się wybory samorządowe, wybierzmy dobrze swoich przedstawicieli, żeby ci nie zajmowali się naturą a sprawami znacznie poważniejszymi, gwarantuję, że wszystkim wyjdzie to na dobre.
PS. Ośla afera albo jak kto woli Donkey Gate zakończyła się happy endem, para osłów znów jest razem, i tylko patrzeć jak znów kogoś oburzy jej naturalne zachowanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)