"Radosław Sikorski - mąż ... " - to fragment tekstu "Jest śledztwo w sprawie pomówienia Sikorskiego w internecie" jaki ukazał się na stronie internetowej "Dziennika Polskiego".
Czytamy tam, że
"W początkach maja "PB" i "Fakt" przeprosiły Sikorskiego za "obraźliwe" i "wulgarne" komentarze, jakie znalazły się na ich forach internetowych oraz poinformowały o ich usunięciu.".
A ja się zastanawiam za co i po co przeprosiły akurat tego Pana? Bo jeśli to nie oni napisali, a do tego jeszcze usunęli, to jakoś nie rozumiem za co i po co akurat tego Pana, który ku mojemu zdumieniu - na wiecu w Bydgoszczy, transmitowanym przez telewizję publiczną powiedział:
"były prezydent Lech Kaczyński"
i kazał zgromadzonym na sali tę sekwencję powtarzać. I ten Pan mnie dotąd nie przeprosił.
Co też jak widać nadal mu raczę pamiętać, taki pamiętliwy bywam. By jednak nie wydać się samochwałą - dodam, że nie pamiętam co tydzień temu jadłem na śniadanie.
Ale zostawny osobiste animozje (chociaż to nie łatwe niełatwe w tym przypadku) i skoncentrujmy się na istocie, czy też przedmiocie sporu. Tak - sporu, ponieważ uważam, że ten Pan nadużył władzy do sprokurowania przeprosin pod swoim adresem oraz uzyskania odszkodowania. Wydaje mi się to szczególnie bulwersującym w świetle powyższej cytowanej oraz innych wypowiedzi i zachowań tego Pana, z których część miałem wątpliwą przyjemność śledzić.
Antysemityzm
Przytoczone w artykule "Dziennika Polskiego" cytaty wskazują, że może chodzić o antysemityzm. Dlaczego zatem akurat tego Pana należałoby za nie przepraszać, a nie np. ambasadora Izraela w Polsce lub Naród Żydowski. Jeżeli już przepraszać, to raczej tych, których wpisy - komentarze obrażały lub dotykały.
Dopytam w rozbiciu na możliwe opcje:
- przy założeniu, że ten Pan jest Żydem - to czy reprezentuje on w Polsce cały Naród Żydowski?
- natomiast jeśli nie jest Żydem, to dlaczego przepraszać akurat jego, a nie Żydów?
Jeżeli jest prawdą, że ten Pan ma żonę Żydówkę, to ewentualne przeprosiny mogły by być też kierowane pod jej adresem.
Przytaczał też wpisy na swój temat (pisownia oryginalna): "Radosław Sikorski - mąż ..."
I tu następuje w tekście interesujący cytat, do którego pozwolę sobie odnieść się bardziej szczegółowo:
""Radosław Sikorski - mąż ortodoksyjnej z dziada pradziada amerykańskiej żydówki, wróg Polskości, biegle władający językiem polskim amerykański agent i mason, zdalnie sterowany przez teścia, naczelnego czosnka nowego Yorku, przejął pałeczkę destrukcji i destabilizacji kraju od niejakiego michnika - jednak bardziej niebezpieczny z racji zajmowanego wysokiego stanowiska - pod maską dobrotliwego gogusia ukryty bezwzględny sprzedawczyk, wyzbyty wszelkich zasad wykonawca rozkazów międzynarodowej kliki".
O to, że jest mężem zapewne obrażać się nie musi. Co do narodowości żony - według mojej wiedzy - coś jest na rzeczy. I tu chyba też nie o co kruszyć kopii.
"wróg Polskości" - a co przyjaciel? A kto załatwił "Patrioty"? A kto napisał na Twitterze skandaliczny tekst o Powstaniu Warszawskim, nazywając ... - i dlaczego nie napisał tego o innym powstaniu - w Getcie Warszwskim - przecież to dopiero była katastrofa. Czy ten tekst nie zabolał tych, dla których Polskość coś znaczy, tych którzy walczyli w PW i ich dzieci i mnie osobiście? A kto wygłosił przemówienie w Berlinie? Kto zasiada w rządzie, który pozwolił na likwidację polskich cukrowni i stoczni? Niech udowodni, że nie jest wrogiem Polskości - wtedy może oczekiwać przeprosin. Autor komentarza zapewne napisał co czuje, a chyba mamy w Polsce wolność wypowiedzi.
"biegle władający językiem polskim" - tu to chyba ktoś faktycznie przesadził lekko, bo zauważyłem ostatnio kłopoty z gramatyką polską - dokładnie odmianą słów. No, ale powiedzmy, że to taki żart a contrario i de facto nie ma się o co obrażać. Jeden mówi lepiej po polsku, inny gorzej. Popracować trochę, poczytać i tyle. Dykcję już nawet widać wyćwiczył.
Może chodzi o agenta, że nie amerykański? Rosyjski - się bardziej by podobało lub niemiecki? Czy agent się nie podoba, albo mason? Dobrze, że nie faszysta - jakoś jak o Kaczyńskim gorsze rzeczy piszą i mówią nawet jego "kolesie" to mu nie przeszkadza? I o co się obraził? O czosnek? Tu go boli? Bo chyba nie o to, że nazwisko nadredaktora z małej litery napisano. Za to to raczej przeprosić tegoż ... jak mu tam, jeżeli już wypadałoby.
A podobno nie pozwał Gazety Wyborczej - tak mi się przypomniało, jak już o nadredaktorze. Nie czytuje? Uważą, że nie wypada?
A tam, kończę, ... i tak nie odpowie, nie wyjaśni, nie potwierdzi, nie zaprzeczy, nie przeprosi, nie poda się do dymisji - "idzie w zaparte"?
Relacja z rozprawy 27.9.2011 przeciwko Radosławi Sikorskiemu
Waldemar Głodek: “Antysemityzm” zasłoną dymną dla “wyrzynania watahy”?
„PRAWDZIWA CNOTA KRYTYK SIĘ NIE BOI”


Komentarze
Pokaż komentarze (11)