
Są takie momenty... - prawie Oriana Fallaci.
No cóż, żeby coś poczuć trzeba mieć nosa.
Niestety człowiek się też przyzwyczaja przebywając dłuższy czas w smrodzie i niejako uodparnia na przykre zapachy, nawet tak intensywne jak odór zepsucia.
Może przydałyby się jakieś dłuższe wakacje z dala od kolesi? Wydaje się, że warszawskie powietrze Panu Premierowi nie służy. A do tego jak czytamy na oficjalnej stronie internetowej:
Przypomnę niezbyt odległe fakty - z maja 2012.
Zdegustowany Pan Premier Donald Tusk jeszcze w Kanadzie obiecał, że zażąda i będzie wymagał przeprosin od pana posła Stefana Niesiołowskiego (PO RP).
W Polsce już muoburzenieprzeszło jakby, w każdym razie nie naciskał i nie egzekwował. Może stchórzył? Ozdrowieńczy zapach żywicy jednak się ulotnił, jak inwestor z Kataru. Poczucie dyskomfortu ustąpiło pod wpływem swojskiego powietrza przekształcając się, o dziwo, w gloryfikację nieprzyzwoitości.
Po powrocie Donald Zwycięzca początkowo jakoś nie miał okazji osobiście spotkać, może odwagi mu nie stało, a po jakimś czasie ogłosił rzeczonego posła "naszym bohaterem", cytując blog-erkę podwawelską, podobno nie pierwszej już młodości. Proszę wybaczyć, że o meritum już nie wspomnę – po prostu nie dostrzegam.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)