PIOTR PANASIUK
Sóbrii estóte, et vigiláte: quia adversárius vester diábolus, tamquam leo rúgiens círcuit, quaerens quem dévoret
7 obserwujących
32 notki
75k odsłon
  2587   0

Szalony Iwan z Nowogrodzkiej rzuca granatem w polski biznes.

Ile dostaje pracownik, ile bierze Państwo, czyste szaleństwo..


W Polskim systemie pracownik otrzymuje netto na rękę 71% wynagrodzenia brutto.  W stosunku do pełnych kosztów pracodawcy otrzymuje 58% wartości. Czyli 42% jego przychodu zabiera de facto Państwo. Jeżeli jeszcze doliczymy faktyczne obciążenie składnikiem podatku VAT, to ingerencja podatkowa państwa w pensję szarego Kowalskiego sięga prawie 60%.


Rozkład kosztów dla wynagrodzenia 4000 zł brutto przedstawia poniższa tabela:

image
 

W warunkach polskich i bardzo niskiej kwoty wolnej od podatku zaledwie 3091 złotych niezmienianej od 10 lat powoduje to, że nawet najniższe dochody, niewystarczające do zapewnienia minimum egzystencji są agresywnie opodatkowane.
W Polsce emeryt z emeryturą 1200 złotych brutto płaci prawie 200 zł składek do Państwa. Zostaje mu kwota, za którą nie można przeżyć.


Tak nisko zawieszona kwota wolna od podatku powoduje, że ludzie, którym autentycznie brakuje środków do życia płacą największe podatki. Tylko podniesienie kwoty wolnej od podatku może pozwolić ulżyć tym najgorzej sytuowanym i spowodować zainteresowanie ludzi najprostszą pracą. Kwota wolna powinna wynosić minimum 30 tysięcy złotych.


Obietnica Kaczyńskiego 4000 brutto to czysta demagogia pracownik dostaje na rękę tylko 2850 zł - 2000 zł zabiera państwo. To oznaczałoby, że przedsiębiorcy musieliby odprowadzić dodatkowe 100 mld składek więcej rocznie do FUS. Czy jest to możliwe przy stale zmniejszającym się zatrudnieniu i narastającej recesji? Oczywiście, że nie.


Czy firmy miałyby pieniądze, aby lepiej wynagradzać średnią kadrę – skoro sprzątaczka musiałaby zarabiać 4000 zł? Byłoby to trudne, a w wielu przypadkach niemożliwe, gdyż firmy nie pozyskują pieniędzy z kapelusza, ale z konkurencyjnego rynku. Niewątpliwe spowoduje to konflikty i napięcia w przedsiębiorstwach.

Z kolei prowadzący własną działalność gospodarczą w Polsce za prawo pracy będzie musiał zapłacić od stycznia 2020 roku 1500 złotych nawet jak nic nie zarobi. Składka ta jest naliczana w wysokości nie niższej niż 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Skoro, jak zapowiada Kaczyński,  minimalne wynagrodzenie wyniesie 4000 to średnie z 8 tysięcy pewnie będzie . Czyli za prawo wykonywania działalności trzeba będzie zapłacić jakieś 3000 złotych podatku ZUS? Przecież to czysty absurd. Kto się odważy założyć działalność ?


Skoro wszyscy będą zarabiać minimum 4000 brutto, czyli o 43,5% więcej niż najniższe wynagrodzenie obecnie, to, co z emerytami? Czy zadowolą się śmiesznymi 2% rocznej rewaloryzacji, jakimi PIS ich oszukuje każdego roku? Czy dadzą się kupić jak obecnie tanią ideologią, walką z systemem i bogoojczyźnianymi hasłami? Na pewno nie.


Kaczyński rzucając hasło nie kieruje się dobrem tych najbiedniejszych, ale panicznym strachem przed utratą władzy i utratą przywilejów, oraz rozliczenia wielu złodziejskich i obyczajowych afer. Do tego celu jest gotów podpalić Polskę. Nie ma dla niego znaczenia, ile firm upadnie, ile ludzi starci pracę czy mieszkanie. Nie przejmuje się losem emerytów. Gotów jest obiecać wszystko wszystkim. Jak Hugo Chaves lub Peron. Dlatego jego obietnice należy traktować, jako czysto przedwyborczą grę obliczoną na zaszachowanie opozycji i pobudzenie swojego elektoratu najniższymi instynktami  Wiadomo, że nie jest w stanie tego wypełnić, są to puste obietnice przerażonego człowieka, który licytuje bez umiaru.


Skończy się jak z 100 000 mieszkań, których nie ma i nie będzie lub też z polskim samochodem elektrycznym, którego nie zbudowano ani jednej sztuki.

Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka