Co raz więcej opinii, które pojawiają się w związku z banitkami z PiS-u, wystąpieniem Kamińskiego u Rymanowskiego, spodziewanego usunięcia Poncyliusza, ma charakter odwetowy i emocjonalny. Ich autorzy starają się przekazać przesłanie, że taka oto kara spotyka tych, którzy poręczają swoim nazwiskiem fałsz. Chodzi oczywiście o Jarosława Kaczyńskiego i jego metamorfozę podczas wyborów prezydenckich. To, co udało się osiągnąć sztabowi PiS-owskich liberałów dzięki PR, zasługuje na uwagę i będzie z pewnością podręcznikowym przykładem skuteczności metod marketingowych. Wymagało sporo pracy i zaangażowania, również emocjonalnego.
Polacy poczuli się jednak oszukani. Nie zamierzają wybaczyć autorom kampanii grzechu manipulacji. Łatwiej przychodziło nam wybaczyć "buldogowi PiS-u" , czy przełknąć zniewagę doradcy ministra Sikorskiego, który podczas wizyty w Afganistanie na hełmie umieścił stringi, niż próbę oszustwa. Nikt nam przecież nie będzie pluł w twarz, a to było jak plunięcie. Bolesne.
Wydaje się, że sami liberałowie zostali oszukani. To z pewnością przejaw naiwności politycznej i niczego nie może usprawiedliwiać. Warto jednak pamiętać, że wybory przebiegały w atmosferze traumy po katastrofie smoleńskiej. Polacy w takich momentach starają się być blisko siebie i zapominać o uraz i podziałach. Pojawia się ta trudna do zracjonalizowania atmosfera, którą tylko Polacy rozumieją. Naiwność, zwłaszcza w polityce, jednak mści się w dwójnasób. Doświadczają tego, wybijani jak kaczki autorzy klęski wyborczej Kaczyńskiego. Ten podobno szykuje się na wojnę.
To pokazuje, że Polacy chcą polityków z krwi i kości, żadnych laleczek piarem malowanych. To tłumaczy stosunkowo wysokie poparcie dla samego Kaczyńskiego. To również wyjaśnia dlaczego społeczeństwo, za jego przewiny karze banitów z PiS-u. Czas pokaże, czy manipulacje wizerunkiem w przyszłości będą oceniane równie surowo. Można jednak przypuszczać, że nie będzie już tak łatwo jak tym razem.



Komentarze
Pokaż komentarze