Piotr Sobieski Piotr Sobieski
703
BLOG

Poncyliusz przerywa milczenie

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 6

Poncyliusz jest coraz bliższy samodzielności politycznej, a przynajmniej sam deklaruje, że polityczna "pępowina została odcięta". Wygląda na to, że partia, której "takie coś nie jest w stanie osłabić", wyprodukowała sobie konkurencję. Tego pociągu, jak przedstawiają swoją partię niektórzy z członków PiS, podobno coraz bardziej rozpędzonego, nie hamują wyrzuceni, zniesławieni i zmęczeni niepewnością jutra, źli" i "złośliwi" posłanki i posłowie z marginesu partii. Głównym hamulcowym jest tu Jarosław Kaczyński.

Widać coraz wyraźniej, że wypadki zapoczątkowanie usunięciem z PiS posłanek Jakubiak i Kluzik-Rostkowskiej, to był jednak strzał w kolano i to z rykoszetem. Kto wie, czy rykoszet nie jest groźniejszy od samego strzału. Jednym pociągnięciem Kaczyński pozbawił PiS liberalnego skrzydła, a siebie głównego argumentu w wewnętrznej polityce zastraszania członków. Trudno już będzie liczyć na to, że ktokolwiek przestraszy się wyrzucenia z PiS. Poncyliusz przyjmie banitów z otwartymi ramionami, z pełnym zrozumieniem i współczuciem. A ilu zechce odejść, bo zwyczajnie może mieć dość wytrząsania się nad nimi?

A Poncyliusz zrywa zasłonę milczenia. W wywiadzie dla poniedziałkowego "Wprost" deklaruje, że "pępowina została odcięta" i oświadcza, że nie chce się dłużej zajmować tą partią, że ma dość przyglądania się jak kolejni jej członkowie są wyrzucani, oszukiwania się, że "z tej mąki będzie chleb". I dalej: "Miałem rozmowę, z której wynikało, że jeśli nie okładam się maczugami z Platformą, to nie traktuję katastrofy smoleńskiej w kategoriach mordu, jeśli nie warczę na PO, to stwarzam ryzyko, że zdradzę i przejdę do nich. (...) Niech koledzy Kuchciński i Błaszczak robią, co chcą. Mnie to już nie interesuje". I słusznie. Zobaczymy czy z tej mąki będzie jakiś chleb?

Jedno warto odnotować. Jeśli ta "nowoczesna" lokomotywa, o której tak obrazowo opowiadają członkowie PiS, rzeczywiście pędzi coraz prędzej, to warto się zastanowić, czy czasami nie pędzi na łeb, na szyję, i na złamanie karku. Wsadzenie kija w szprychy może się na niewiele tu zdać. Co najwyżej uświadomi pasażerom, że ta lokomotywa nie ma hamulców.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka