Piotr Sobieski Piotr Sobieski
123
BLOG

Polityka na śmierć i życie

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Lubimy politykę. My, Polacy. Zawsze ją lubiliśmy. Nie dało się nas oderwać od nie nawet kibitkami. Politykowaliśmy, politykujemy i politykować będziemy. I bardzo dobrze! Dyskusja potrzebna jest demokracji jak żadnemu innemu ustrojowi. Dlaczego jednak odbywa się ona na śmierć i życie?

 

W przeszłości politykowanie kończyło się dla nas źle. Począwszy od złotej wolności szlacheckiej, rozgadanych sejmików i pierwszej demokracji nowoczesnego świata, poprzez powstania, bohaterów Łukasińskich, Konradów, Anhellich, Kordianów i chamów, po ciężkie doświadczenia historii najnowszej – po II wojnie światowej. Tyrani, obcy mocarze, czy nasi przywódcy na usługach zagranicy, fundowali nam to, co wiąże się z terminem „antypolityka”. Najlepiej oddaje znaczenie tego terminu anegdota o Pizystracie, tyranie ateńskim, który przejął rządy po samym Solonie – ojcu demokracji ateńskiej. Otóż ów Pizystrat zwołał obywateli Aten i tak długo do nich przemawiał, aż jego słudzy zebrali całą broń znajdującą się w polis. Wówczas wyjaśnił zebranym co się stało i nakazał im iść do domów, a sprawy Aten, czyli polityki, pozostawić jemu. Trzeba dodać, że za Pizystrata Ateny były krainą mlekiem i miodem płynącą, a Ateńczycy wychwalali jego rządy. Od polityki zostali jednak odsunięci. Co by było, gdyby na przykład stalinizm okazał się ustrojem nie tylko wydolnym gospodarczo ale sprawniejszym ekonomicznie od kapitalizmu? Czy wychwalalibyśmy dobrobyt, który został nam siłą narzucony wraz z ideologią? Podobne rozterki miał Konwicki w „Małej Apokalipsie”. Na szczęście stało się inaczej.

 

Polityka była nie tylko aktem odwagi ale i bohaterstwa, a nawet patriotycznym obowiązkiem. Politykowali więc Polacy jak Polska długa i szeroka płacąc za ten przywilej wolności daninę krwi. Dziś takiej daniny nikt od nas nie wymaga. Politykujemy za to cały czas tak jakby była to wciąż sprawa życia i śmierci. Polityka dla nas to synonim „prawdy” i „moralności”. Ma ona wymiar sokratejski. Domagamy się najwyższych standardów, bo przecież nie wypada, żeby coś, co uważamy za patriotyczny obowiązek mogło być skalane. Dlatego czas nabrać trochę dystansu i do siebie i do polityki, czego życzę nie tylko sobie ale i komentatorom moich notatek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości