Piotr Sobieski Piotr Sobieski
891
BLOG

Przypadłość prezesa

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 15

Prezes największej partii opozycyjnej, niczym rozkapryszona pannica na wydaniu, raz chce a raz nie chce. Raz się gniewa i mówi, że już nigdy i pod żadnym pozorem, a raz pisze listy. Nienawidzi, a zaraz potem robi wszystko aby skupić na sobie uwagę. Ale coś, co można wybaczyć nastoletniej pannicy, nie jest dobrze odbierane w wykonaniu poważnego i zatroskanego o losy państwa polityka. Można pomyśleć, że udaje. Gdyby to pierwszy raz. Ale nie pierwszy!

Mania wielkości. Tak należałoby nazwać przypadłość Jarosława Kaczyńskiego. W liście do premiera Donalda Tuska, wysłanym w przeddzień szczytu NATO, wydał on szereg prerogatyw dotyczących bezpieczeństwa Polski, które powinny być podniesione przez delegację polską podczas spotkania. Pośród nich zwraca uwagę podkreślane przez Kaczyńskiego zagrożenie ze strony Rosji i konieczność zapewnienia Polsce podobnego poziomu bezpieczeństwa, jakim cieszą się państwa na zachodzie Europy. Ciekawe czy podobne prerogatywy dawał prezes Kaczyński Prezydentowi Kaczyńskiemu? Pewnie tak, bo sam prezydent Kaczyński mógł mieć przecież inne zdanie. Ale nie miał. Podobnie z prezesem Kaczyńskim, który najpierw odrzucił propozycję uczestniczenia w posiedzeniach BBN a teraz wykazuje troskę o bezpieczeństwo kraju. Nie jest pewne czy członkowie delegacji z innych państw członkowskich NATO a także Rosji, która ma uczestniczyć w posiedzeniu, przeglądają uważnie internet i prasę polską w poszukiwaniu wynurzeń prezesa Kaczyńskiego. A jeśli nawet to zapewne z przymrużeniem oka, lub oburzeniem. Premier Tusk oświadczył, że Polska jest dziś bezpieczna jak nigdy wcześniej, więc nie sądzę aby specjalnie przejął się dywagacjami Kaczyńskiego.

Inne przejaw choroby na władzę prezesa PiS to orędzie do narodu, albo coś, co ma wyglądać jak orędzie, w którym zwraca się do swojego zmarłego brata, niczym wyroczni, słowami, które może są do zaakceptowania dla rodziny Kaczyńskich, ale nie dla całego narodu: "Kochany Leszku będziemy realizować twój testament". Większość elektoratu, jeśli nie mówi na głos, to przynajmniej myśli mniej więcej tak: "Kochany Leszku, nie będziemy realizować twojej misji, bo to kiepski pomysł, podobnie jak twoja prezydentura permanentnego veta, niesamodzielna, bo inspirowana przez brata". Nie raz już PiS poznała smak porażki a mimo to uważa się za wyraziciela woli narodu. Kwestionowanie tej misji może się spotkać z  oskarżeniami o zdradę. W iście do premiera Tuska, Kaczyński zarzuca mu, że nie broni on niepodległości Polski. Czy dobrze rozumiem - prezes Kaczyński oskarża premierai Tuska o zdradę? Warto przypomnieć Kaczyńskiemu, że to nie premier a właśnie on wysłał emisariuszy z prośbą o pomoc do obcego mocarstwa!

Nie inaczej sprawa się ma z akcentem położonym przez prezesa Kaczyńskiego na wydarzenie jakim była katastrofa smoleńska. Należy się zgodzić, że była to najtragiczniejsza katastrofa ostatnich lat, ale nie ma powodu aby zamęczać tym faktem Polaków. Ciągłe epatowanie tragedią ma coś w sobie z propagandy PRL-owskiej. Wówczas eksploatowano temat II w.ś. i udziału w niej "Ludowego Wojska Polskiego u boku bohaterskiej Armii Czerwonej, wyzwolicielki narodów". I tak aż do znudzenia. Kaczyński wątpi. Teraz wątpi czy Tusk broni niepodległości Polski.

I tak dookoła Wojtek...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka