Komunikat PKW dotyczący wyników wyborów samorządowych zszedł na plan dalszy w obliczu informacji o rejestracji Klubu Parlamentarnego „Polska Jest Najważniejsza”. Warto jednak zaznaczyć, że wybory w Sejmikach wygrała Platforma, zaś Prawu i Sprawiedliwości nie udało się w żadnym z okręgów zebrać wystarczającej ilości głosów, aby rządzić samodzielnie. Na Podkarpaciu, gdzie partia ta zwyciężyła, wydaje się, że PiS zostanie zepchnięta do opozycji, ponieważ ani radni PSL ani SLD nie chcą wchodzić w koalicje z tą partią. Na Podlasiu, gdzie PO i PiS zremisowały sytuacja wygląda bardzo podobnie.
Niechęć do zawiązywani koalicji z PiS nie może dziwić. Jarosław Kaczyński zapracował sobie na to. Koalicja opierać się musi na wzajemnych korzyściach, wymaga kompromisów. Jarosław Kaczyński daleki jest od takiego rozumienia swojej roli na scenie politycznej. On ma misję i jego partia też. A kto myśli inaczej, tym gorzej dla niego. Próba wymuszenia zmiany sposobu uprawiania polityki na bardziej liberalny, spotkała się ze zdecydowaną reakcją – usunięciem „liberałów”. I to właśnie oni przyciągnęli uwagę opinii publicznej w ostatnich dniach.
Joanna Kluzik-Rostkowska i grono, które skupiło się wokół niej, po usunięciu lub opuszczeniu partii Kaczyńskiego, mieli zginąć w politycznej niepamięci. A przynajmniej tak wieszczył szef Klubu Parlamentarnego PiS, Mariusz Błaszczak. Stało się inaczej. Klub „Polska Jest Najważniejsza” powstał i ma się dobrze. Życzliwa uwaga mediów i zainteresowanie opinii publicznej dobrze wróżą na przyszłość. Politycy z innych ugrupowań przyjęli pozycje wyczekujące. Krytyki za to nie szczędzili PiS-owcy. Jolanta Szczypińska uderzając w najwyższe tony ideologii "kaczyńskiej" twierdziła, że Joanna Kluzik-Rostkowska mandat poselski zawdzięcza PiS-owi i dlatego powinna z niego zrezygnować i zaczynać wszystko od nowa, na własny rachunek. Wypowiedź ta, charakterystyczna dla wiernych Kaczyńskiemu, świadczy o pewnej atmosferze, panującej w tej partii. Wszystko zależy od wodza i dzieje się z woli wodza. I oni w to naprawdę wierzą. Warto uświadomić pani Szczypińskiej, że o mandacie poselskim decydują wyborcy a nie wódz.
A ten wódz zrezygnował z udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Oświadczył, że teraz to już wiadomo dlaczego – bo do RBN zaproszono gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Brakuje aby zaprosić jeszcze Kiszczaka i Urbana – dodał. A on, Jarosław Kaczyński zawsze był przeciw. Nic nowego. Zadziwiłby, gdyby był za.
A skoro jesteśmy przy RBN i Prezydencie Bronisławie Komorowskim, to warto odnotować na plus dla niego pomysł zaproszenia byłych Prezydentów i Premierów do RBN, zwłaszcza przed zbliżającą się wizytą Prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Cieszy również zaproszenie Prezydenta Komorowskiego do USA, na osobiste zaproszenie Prezydenta Baracka Obamy, gdzie udać się ma jeszcze w grudniu. Komorowski nie udaje, że się na wszystkim zna. Jeśli nawet, to RBN, działająca jako ciało doradcze, ma szanse wypracować wytycznej dla polityki wschodniej, na najbliższe lata. Po 1989 r. nie powstał żaden sensowny program, dotyczący tamtego rejonu. Wszystko, co się działo w kontekście Rosji, to były przypadkowe działania, podejmowane ad hoc, bez głębszego przemyślenia. Prezydent Komorowski ma ambicję na coś więcej, i to dobrze, nawet gdyby miał uczestniczyć w tym generał Jaruzelski. Jeśli odniesiemy z tego korzyść, a doświadczenie generała pomoże, to warto!
I gdyby nie ten Kaczyński, to pewnie byłoby normalnie, nudno, i tak jak powinno być w wolnym kraju...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)