Prezydent Komorowski zapewne chciał dobrze. Zrobiła się chryja, niesmak i było jak zwykle. Na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego prócz generała Jaruzelskiego, o niego właśnie ten krzyk, zostali zaproszeni prezydenci i premierzy III Rzeczypospolitej. Spotkanie zorganizowano w przeddzień wizyty w Polsce Dmitrija Miedwiediewa, Prezydenta Rosji.
Przypomnijmy, Jaruzelski w grudniu 1981 r stanął na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która firmowała wprowadzenie stanu wojennego na terenie PRL. Wcześniej generał skupił w swoim ręku całą władzę - był I sekretarzem PZPR, Prezesem Rady Ministrów i szefem MON. W latach 1989-90 został Prezydentem RP. Ocena stanu wojennego jest niejednoznaczna. Jedni uważają generała Jaruzelskiego za bohatera inni za zdrajcę.
Innym wydarzeniem rzucającym cień na karierę generała jest rok 1968 i udział sił zbrojnych PRL w pacyfikacji Praskiej Wiosny. To chyba jedyny przypadek, gdy Wojsko Polskie dokonało agresji na obce państwo. W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 r. kontyngent polski, wraz z siłami bratniej pomocy, wkroczył do Czechosłowacji. Generał Jaruzelski w roku agresji pełnił funkcję szefa sztabu generalnego WP, i awansowany został w kwietniu '68 na szefa MON.
Prezydent Komorowski zapraszając generała miał na uwadze jego doświadczenie zwłaszcza w stosunkach z Rosją. Trudno znaleźć bardziej doświadczonego polityka, który znałby specyfikę wschodniego mocarstwa tak jak on. Wydaje się więc uzasadnione zaproszenie go i wysłuchanie, co ma do powiedzenia. Trudno też zarzucić Prezydentowi Komorowskiemu kierowanie się czymś innym poza dobrem kraju. W stanie wojennym Komorowski był internowany. Jak mówi, "to jego generał zamknął", ucinając tym samym wszelkie insynuacje. Pojawia się jednak pytanie, czy krytyka jaka pojawiła się w związku z tym wydarzeniem przewyższy korzyści, jakie możemy odnieść, korzystając z uwag Jaruzelskiego? Czy znowu będzie w naszym kraju "i durno i smieszno"? Jak zwykle!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)