Piotr Sobieski Piotr Sobieski
857
BLOG

Moralitet PiS-owski

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 9

Na temat tego co, umownie nazwijmy moralnością Jarosława Kaczyńskiego, można by napisać pracę magisterską, doktorską i jeszcze zostałoby na habilitację. Temat rzeka, w którym każdy, nawet zwolennicy prezesa Prawa i Sprawiedliwości, mają sporo do powiedzenia. Kaczyński nikogo nie pozostawia obojętnym. Nota bene, w prasie rosyjskiej nazwy naszych partii politycznych pisane są bez cudzysłowu. "Prawo i Sprawiedliwość" dziennikarze znad Wołgi biorą w cudzysłów. Czy to oznaka niechęci, czy przezorności? A może to tylko ostrożność? Ale to tak na marginesie.

Warto wyjaśnić sobie pewne niuanse metodologiczne. Etyka to dział filozofii zajmujący się tworzeniem systemów myślowych, z których są wyprowadzane zasady moralne. Innymi słowy etyka zajmuje się badaniem moralności. Nie nie należy tych terminów mylić. Moralność to w uproszczeniu zbiór pewnych dyrektyw, mówiących jak należy postępować, np. "szanuj bliźniego swego jak siebie samego". Dyrektywy nie wyjaśniają jednak dlaczego akurat takie postępowanie jest dobre i pożądane, czy tylko pożądane. Badaniem przyczyn i skutków nakazów moralnych, a więc moralnością, zajmuje się właśnie etyka.

Pobieżna analiza postępowania Jarosława Kaczyńskiego nasuwa przypuszczenie, że w jego przypadku nie można mówić o etyce, a jedynie moralności. Polityk ten epatuje całym wachlarzem nakazów i zakazów, przy czym milcząco sobie przyznając prawo do oceniania zachowań osób ze swojego bliższego i dalszego otoczenia. Ostatnio uraczył nas kategorią moralną "absmak", która oznacza kontakty grupy inicjatywnej Klubu Polska Jest Najważniejsza z "politykiem z Lublina". Samych członków stowarzyszenia ocenia jako "nielojalnych i nienormalnych" przy czym o ciężarze tej przewiny może świadczyć to, "ewentualna droga powrotu do PiS, [która] nie została ostatecznie zamknięta dla tych, których wprowadzono w błąd w sprawie rozmów z Palikotem". Ci, którzy świadomie i z premedytacją przystąpili do PJN, wiedząc o rozmowach z Palikotem, mają drogę do PiS-owskiego raju? zamkniętą. Dla nich już nadziei nie ma.

Pewnie nie tylko we mnie moralność prezesa Kaczyńskiego budzi pewne wątpliwości. Rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana a sposoby uprawiania polityki nie kończą się jedynie na tym, co on ma do zaproponowania. Byłbym to jednak skłonny zaakceptować pod jednym warunkiem - gdyby stosował tą samą miarę nie tylko do konkurentów politycznych ale również, a może przede wszystkim, do siebie.

Owo uwikłanie polityki w moralność wymyślił niejaki Sokrates jakieś cztery stulecia przed Chrystusem. Sokrates to ojciec filozofii politycznej, niezmordowany krytyk wszelkiego fałszu, nauczyciel i przyjaciel Platona. W przeciwieństwie jednak do Kaczyńskiego, Sokrates wypił cykutę, na dowód wierności głoszonym przez siebie moralitetom. Od Kaczyńskiego nikt nie wymaga popijania szkodliwych substancji, nie da się jednak ukryć, że w pewnych sytuacjach uprawia on politykę spod znaku innego myśliciela politycznego. Mam na myśli, żyjącego na przełomie XV i XVI w. Niccolò Machiavelli'ego, który rozerwał, po blisko dwóch tysiącleciach, sokratejski mezalians etyki i polityki.

Machiavelli w Księciu, traktacie o sztuce rządzenia, dowodził, że to nie moralność a użyteczność powinna przyświecać światłemu władcy. Dość szybko przeciwnicy machiavellizmu przypięli jego twórcy łatkę cynika, a jego traktat umieścili na indeksie. Ta zła sława trwa zresztą do dziś. Warto jednak zauważyć, że machiavellizm podsuwał gotowe rozwiązania klasycznych i wcześniej nierozwiązywalnych dylematów moralnych.

Kaczyński-Machiavelli nie bawi się w rozważanie aspektu moralnego, jakim było usunięcia niewygodnych, może zbyt ambitnych, ale przecież oddanych i zasłużonych dla PiS, działaczy z kręgu Joanny Kluzik-Rostkowskiej. On ich wywala na polityczny bruk, bo uważa, że w pewien sposób zagrażają stabilności jego partii. A skoro zagrażają partii to zagrażają i jemu. Ropiejący wrzód najlepiej przebić a nie deliberować na bólem, który taki zabieg niewątpliwie wywoła. Kaczyński-Sokrates najpewniej właśnie by deliberował. Ale tą maskę prezes PiS zakłada, gdy udaje się pod krzyż, gdy mówi o mordzie smoleńskim, czy spisku przeciwko jego bratu. Mamy więc do czynienia z pewnym rozdwojeniem...

Podniosłe tony, patriotyczne hasła, pochody z pochodniami to coś, co buduje atmosferę. A za tym wszystkim wyrachowanie? Z traumą Kaczyński radzi sobie jednak coraz gorzej, dlatego to, co miało być chłodną kalkulacją przypomina raczej przypadkowe razy. A to nie jest już do zaakceptowania dla coraz większej ilości osób, nawet jeśli stoi za tym sam Jarosław Kaczyński.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka