Piotr Sobieski Piotr Sobieski
284
BLOG

Misja naród

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 1

Błysk obłędu w oku, zaciśnięte usta i blade zacięte oblicze. Wzrok nieobecny, błądzący gdzieś tam. Gdzie? To oblicze prezesa największej partii opozycyjnej w Polsce, Prawa i Sprawiedliwości. Patrząc na tego człowieka ma się wrażenie, że nie do końca zdaje on sobie sprawę z tego co się wokół niego dzieje. Schował się za grubym pancerzem cynicznego, bezwzględnego gracza politycznego. Schował się przed okrutnym i niesprawiedliwym światem, przed ludźmi, którzy nie rozumieją jego misji, którzy nie chcą jego wizji silnej Polski. Idea narodowa to przecież to, co dla Polaków zawsze było największą świętością, i teraz, kiedy nadszedł czas wolności, kiedy naród może osiągnąć najwyższą, transcendentną formę narodowej świadomości, pozostał sam z niewielką garstką najwierniejszych ludzi. To prawda, może i ta idea jest nawet nacjonalistyczna, ale przecież Polska jest uprawniona do niej, jak żaden inny naród – przez swoją trudną historię, cierpienie i tysiące ofiar.

Cóż znaczy jakiś tam proces o zniesławienie z ITI, przegrany przez prezesa Kaczyńskiego. Nie rozumieją, że wszystko co robi, ma swój głęboki cel. Polska silna, to Polska sprawiedliwa. A on, jako pomazaniec narodowy, ma prawo upominać się o najsłabszych. Proces wytoczył mu ITI za słowa wypowiedziane wiosną 2009 roku. „Zdumiewająca rzecz, że pan Donald Tusk nie skłania pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby odebrała te pół miliarda złotych, które ITI otrzymuje na stadion. Poza tym te dwa stadiony są od siebie oddalone o 3,8 tys. metrów i ten drugi nie jest specjalnie Warszawie potrzebny”. Chodziło o stadion Legii, którego właścicielem jest ITI, i Narodowy. Prezes napomknął o "niejasnych powiązaniach" ITI z PO.

Obrońcy Kaczyńskiego wnosili o oddalenie pozwu, gdyż jego słowa, jako przedstawiciela opozycji, były dopuszczalne w normalnej grze politycznej. Wnosili także o jego odrzucenie ze względów formalnych. Prezesa Kaczyńskiego chroni immunitet poselski, który nie został uchylony. Sąd jednak nie przychylił się do tych wniosków i uznał Jarosława Kaczyńskiego winnym podania nieprawdy i naruszenia reputacji holdingu ITI. Zdaniem sądu pozwany nie może zasłaniać się immunitetem, bo "oszczerstwo nie jest nim chronione". Wyrok, który nie jest prawomocny, nakazuje Jarosławowi Kaczyńskiemu opublikowanie przeprosin ITI w "Gazecie Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku", "Naszym Dzienniku", także w serwisie internetowym PiS. Kaczyński ma także wpłacić 10 tys. zł na fundację budowy kościoła Opatrzności Bożej oraz zwrócić powodom ponad 6 tys. zł kosztów sprawy.

Błysk obłędu w oku, zaciśnięte usta i blade, zacięte oblicze. Nie rozumieją...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka