Dzięki Wikileaks wiemy, że my Polacy, nie wypadliśmy sroce spod ogona, i mamy swoją doktrynę. Doktrynę Sikorskiego. Napiszę to jeszcze raz: Doktrynę Sikorskiego! I jeszcze raz, wielkimi literami: DOKTRYNĘ SIKORSKIEGO! I dlatego trzeba się z nami liczyć. Jeśli już nie wystarcza nasza historia, jakże niesprawiedliwa, bo - rozbiory, powstania, ale i - Wiedeń oraz Cud nad Wisłą, gdy skutecznie obroniliśmy Europę, to jeszcze możemy poszczycić się własną, i to na czasie, doktryną.
Doktryna to coś, co w naukach politycznych sytuuje się nieopodal ideologii. Jest z ideologią spokrewniona, a różni się tym od niej, co niektórzy zapewne uznają za zaletę, że zawiera najczęściej instrukcję działania „na wypadek”. Jedna z najbardziej znanych doktryn, to „Doktryna Monroe”, stworzona przez sekretarza stanu USA w 1823 r. Ogłoszona została przez prezydenta Jamesa Monroe, stąd jej nazwa. Doktryna głosiła, że kontynent amerykański nie może podlegać dalszej kolonizacji, ani ekspansji politycznej z Europy, i zapowiadała, że USA nie będą ingerowały w sprawy państw europejskich i ich kolonii. To wyraźnie określało strefę wpływów USA w całej Ameryce. Doktryna Monroe stała się również początkiem polityki izolacjonizmu. Naruszenie strefy wpływów Stanów Zjednoczonych wiązało się z konsekwencjami i odpowiednią reakcją hegemona. Doktryna ta ewoluowała. Na przełomie XIX i XX w., w oparciu o jej literę, dokonywano ingerencji w sprawy wewnętrzne państw latynoamerykańskich. USA interweniowały, zwłaszcza na Karaibach, w celu utrzymania przy władzy swoich popleczników. Po II w.ś. nadal była konsekwentnie stosowana, aż do lat 90. XX. w., kiedy zmieniło się nastawienie USA do aspiracji wolnościowych państw Ameryki Łacińskiej, a także model polityki zagranicznej tego mocarstwa..
Jak na hegemona przystało, swoją doktrynę miał też Związek Radziecki. Sformułowana w 1968 r. dla uzasadnienia interwencji w Czechosłowacki, nosiła miano doktryny Breżniewa, albo doktryny „ograniczonej suwerenności”. Została ogłoszona na łamach „Prawdy” 26 X 1968 r. w artykule S. Kowala “Suwerenność i międzynarodowe zobowiązania państw socjalistycznych”. Zgodnie z jej literą w państwach członkowskich Układu Warszawskiego, suwerenność była ograniczona przez interesy wspólnoty socjalistycznej. To oznaczało, że najazd na Czechosłowację wojsk UW, w tym także i polskich, nie był agresją, a samoobroną przed wpływem wrogiej ideologii. Doktryna nie została wówczas zaakceptowana przez Rumunię. A przez Polskę i owszem! Obowiązywała do momentu upadku bloku wschodniego, rozwiązania układu warszawskiego i jesieni ludów. Była swego rodzaju odpowiedzią na praktykę Zachodu formułowania polityki w postaci doktryn. Różniła się jednak tym, że jej znaczenie było stricte propagandowe.
No i wreszcie doktryna Sikorskiego, nawiązująca do art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego. Brzmi ona: Każda próba zmiany granic siłą w Europie powinna być traktowana prze Europę jako zagrożenie jej bezpieczeństwa i spotkać się z proporcjonalną reakcją całej wspólnoty atlantyckiej. Sikorski wypowiedział ją w 2008 r ., podczas Rady Atlantyckiej w Waszyngtonie. Korespondowała ona z napiętą sytuacja na Ukrainie i w Gruzji i skierowana była przeciw Rosji, dążącej do odbudowywania swoich stref wpływów.
Doktryna Sikorskiego wypłynęła na portalu Wikileaks, tuż po wizycie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Polsce, która z kolei, zdaniem "doktrynera" Jarosława Kaczyńskiego, nic nam nie dała. Wydają się trochę przedwczesne te oceny, chociaż na efekty pewnie nie trzeba będzie długo czekać. Mam tu na myśli i ujawnienie depesz amerykańskich i skutki wizyty Miedwiediewa. Jedno jest pewne już dziś: Wikileaks przysłużył się zwłaszcza tym siłom, które, z jakichś powodów, przeciwne są zbliżeniu Polski i Rosji i to po obu stronach. Przeciwnicy otrzymali argument, wpisujący się w retorykę zimnowojenną, a nie w politykę międzynarodową postmodernistycznego świata, w którym brak miejsca dla wielkich narracji, jakby chciał Kaczyński, i wszystko osiąga swój symboliczny koniec. Nawet wojna polsko-ruska!
1143
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (14)