Wzdłuż i w szerz medialnego świata - o jednym. O stanie wojennym. Jakby ten stan wojenny to było coś! A to tylko stan wojenny. Pewnego poranka zwyczajnie wysiadły telewizory, telefony, a na ulicach pojawiły się czołgi, chociaż nie wszędzie. Jak na "wojnę" to raczej ofiar mało. Ale były.
A teraz - albo "odpieprzcie się od generała", albo "od kogo jeszcze się odpieprzyć?". Stan wojenny nie był w porządku. Przerwał ważne dla tego kraju procesy, chociaż jak na to patrzę z dzisiejszej perspektywy, to zastanawiam się, czy ich czasami nie przyspieszył. Solidarność, jak deklarują jej działacze, wcale nie miała ochoty na władzę. A to dziobanie się wzajemne z partią odbijało się nie tylko na nastrojach. Kraj pogrążał się w gospodarczej degrengoladzie coraz bardziej niewydolnego systemu gospodarczego. Solidarność wcale nie miała pomysłu jak to zatrzymać. Nikt wówczas nie wierzył w koniec reżimu, a opozycjoniści walczyli o socjalizm z ludzką twarzą. Wolność, to była perspektywa kilku pokoleń. Kto twierdzi inaczej, ten kłamie.
Generała bronić nie zamierzam. Z upływem lat myślę jednak, że to sprawa jego sumienia a nie osądzania. Po Prostu za późno. Jak go osądzić? Za mało danych. Co najwyżej można się spierać, czy Armia Czerwona weszłaby czy nie, bo to właśnie stało się miarą winy lub niewinności generała. Ale wtedy było źle i przed ogłoszeniem stanu wojennego, i po. Rzeczywista zmiana jakościowa nastąpiła dopiero przy okrągłym stole. I to wydarzenie należy uznać za symboliczny koniec stanu wojennego. Tu już nie ma wątpliwości, że gdyby nie postawa Jaruzelskiego zmiana, która wydawał się nieunikniona, mogła być okupiona ofiarami. A nie była.
13 grudnia 1980 r. padał śnieg, było zimno i raczej nudno. No może nie wszędzie. W kinach nie wyświetlano filmów, nie było Zwierzyńca, Teleranka i Pory na Telesfora. Wyłączano prąd i więcej w tym było emocji niż powinno. Skończyło się! Szczęśliwi ci, co tego nie pamiętają. I wcale nie muszą. To sprawa historyków. Teraz jest ciekawiej i tak jak powinno być!
178
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze