Syndrom sztokholmski to mechanizm uzależnienia ofiary od jej kata. Powstaje tam, gdzie panują patologiczne relacje międzyludzkie czy społeczne a paradoksem jest to, że ofiara stara się zrozumieć postępowanie kata, usprawiedliwić, a nawet mu pomagać. Jest to mechanizm obronny, chroniący życie w sytuacji zagrożenia, zwłaszcza wtedy, gdy opór może doprowadzić do jego utraty. Poddanie się, a nawet wkupienie w łaski oprawcy, daje pewne szanse przetrwania, i choć brzmi to tak, jakby ofiara działała racjonalnie, to mechanizm ten nie jest żadną kalkulacją, czy świadomym działaniem. To stan psychiczny.
Tym chyba należy tłumaczyć wypowiedzi na forum portalu TVN24.pl, pod materiałem o rozprawie z opozycją po wyborach na Białorusi. Osoby tam piszące za wszelką cenę starają się udowodnić, że to Białoruś, a nie Polska jest miejscem wszelkiej szczęśliwości, dobrobytu i świetlanej przyszłości. Niejaki/ka ~S.M. Pisze tak:
BEZROBOCIE BIAŁORUŚ 1,6% , POLSKA 20% , DŁUG ZAGRANICZNY BIAŁORUŚ 5,5 MLD USD zobaczcie jak zyja ludzie w Polsce, polem krytykujcie Białorus, nic nie zrobiliscie przez 3 lata, tylko sie nagradzacie, pytam za co , za to ze Polakom zyje sie coraz gorzej?
Brak znaków diakrytycznych i treść świadczą o wpisie z zagranicy. Czytając go miałem nieodparte wrażenie, że S.M. przekonuje nie mnie a siebie? Nie zamieniłbym Polski na Białoruś nawet z długiem 5,5 mld $, Rzeczywiście sporo mamy jeszcze do zrobienia, jednak u nas już od pewnego czasu nikt nikogo palą przez łeb nie leje za to, że manifestuje.
Inny forumowicz, podpisujący się Realista (sic!) pisze tak:
Prawdą jest że tam gdzie rządzi "silna ręka" to kraj się ...... rozwija. Już nawet wystarczy porównać Polskę za Gierka i Polskę teraz. Gierek odbudował Polskę po wojnie i państwo miało mniejszy dług niż dzisiaj o bezrobociu ...
Pozostawię bez komentarza ten wpis tęskniącego za „silną ręką”. I może uwierzyłbym w to co pisze, gdybym nie pamiętał tamtych czasów. Ale pamiętam, niestety. Białoruś jednak stoi otworem – można ubiegać się o azyl. Ale pewnie i Realista zdaje sobie sprawę z tego, że to bilet w jedną stronę.
Termin „syndrom sztokholmskii” związany jest z porwaniem i przetrzymywaniem zakładników przez terrorystów w 1973. Tyrania znana jest od tysiącleci. Przypadek białoruski szokuje, zwłaszcza ta obrona despoty. Zniewolenie? Tym bardziej jest to porażające, że jeszcze niedawno my byliśmy w podobnej sytuacji. Zapewne budziliśmy to samo zdumienie w ludziach ówczesnego wolnego świata. Na szczęście to już nie syndrom polski. To syndrom białoruski.


Komentarze
Pokaż komentarze