Wątpliwości w sprawie tego, co działo się na wieży kontrolnej lotniska Północnego w Smoleńsku, fatalnego poranka 10 kwietnia, pogłębia fakt, że nie znalazły się na ten temat żadne wyjasnienia w sprawozdaniu MAKa. Wygląda na to, że Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, że dzialania ich kontrolerów mogły przyczynić się do katastrofy. Nie chodzi o szukanie winnych, przynajmniej na tym etapie, a o uwzględnienie jeszcze jednego, istotnego czynnika w łańcuchu zdarzeń. Warto więc jasno powiedzieć, że pośród szeregu wypadków które doprowadziły do katastrofy, są również te, które obciążają Rosjan, pracujących na wieży kontrolnej lotniska smoleńskiego. Jest to o tyle istotne, że wyeliminowanie tylko jednego z elementów tej układanki (niekoniecznie tego rosyjskiego) uchroniłoby samolot przed katastrofą.
Rosjanie zakwalifikowali lot prezydenckiego TU 154 jako cywilny i w związku z tym odpowiedzialność za całość zdarzenia, z definicji, spada na dowództwo samolotu. Jednak, jak sami Rosjanie podkreślają, nie chodzi o polityczne niuanse, a o techniczne wyjaśnienie przyczyn. Nie do końca jednak da się te dwie sprawy rozdzielić, bo w przypadku, gdy decyzja o sprowadzaniu samolotu zapada w Moskwie, a nie w Smoleńsku, można mieć wątpliwości, co do pełnego zachowania standardów bezpieczeństwa. Pragmatycznie owszem i było, ale z punktu widzenia polityki... I nie tym razem, bo się to również Rosjanom czkawką odbiło.
Trudno także zrozumieć dlaczego nie wyjaśniono tego, że w ostatniej fazie lotu, kontrolerzy podawali błędne komendy. Chodzi również o zbyt późne podanie komendy „horyzont”. O tym wszystkim mówi płk. Klich. A może Rosjanie wyjaśnili te kwestie i postanowili ukryć wnioski, bo skoro z definicji załoga jest winna, to nie ma co zbytnio wnikać w szczegóły? Rosjanie są, wobec tego, nie do końca oddani sprawie bezstronnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy jak to deklarowali. A może są, ale nie zamierzają sami się obciążać, co na jedno wychodzi.
Płk. Klich wnioskuje aby raport MAKa odrzucić w całości. Premier Tusk przerwał urlop i wrócił do Polski. PiS dwoi się i troi aby wykazać, że Jarosław Kaczyński miał rację od początku i tylko on... i z nim...
Polityka wygrywa z prawdą, po obu stronach, co nie powinno nikogo dziwić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)