Piotr Sobieski Piotr Sobieski
499
BLOG

Semantyczne pola Kaczyńskiego

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Polityka Obserwuj notkę 7

Obserwacja sceny politycznej na chłodno, ostatnimi czasy, jest raczej utrudniona. Wnioski, jakie się nasuwają, też nie są optymistyczne. Należy mieć tylko nadzieję, że przyglądający się nam z oddali, bardzo uważnie, Rosjanie, i nie tylko Rosjanie, dojdą do przekonania, że jednak sami utopimy się w tym garze dziegciu, jaki nie tylko sobie, ale również i im zgotowaliśmy.

A sofistyka PiS-u wzmacniana polami semantycznymi Dorna nie tylko jest bełkotem na wysokie „c”, w czym lubuje się to środowisko, ale również jest strzałem pistoletem do kołków w czerep, tak przecież hołubionej, wynoszonej na ołtarze i wzywanej na świadka do każdego PiS-owskiego pierdnięcia, ojczyzny. PiS-owska gra jest niebezpieczna i zatacza coraz szersze kręgi. Tu na miejscu, pomijając popadające w histerie elity PiS-owskie i niewielkie grono tzw. obrońców krzyża, społeczeństwo, lepiej lub gorzej, radzi z problemem traumy po katastrofie smoleńskiej, spowodowanej coraz bardziej trudną dla strony polskiej prawdą, ujawnianą przez śledztwa i raporty.

Inaczej sprawa się ma z Polonią, zwłaszcza amerykańską. Ta, legitymizowała zawsze swoją obecność za oceanem brakiem ojczyzny, bądź jej niesuwerennym bytem. To pozwalało tej Polonii, po pierwsze, upatrywać pewnego mistycznego, a nie tylko ekonomicznego, posłannictwa w swoim wygnaniu, po drugie – oczekiwać z tego tytułu przywilejów, choćby miało to być poklepanie ze zrozumieniem po plecach i pokiwanie głową. Ojczyzna wolna zdejmuje z emigracji ten mistyczny czar, pozostawiając ją odartą z romantycznego blichtru w obliczu brutalnej prawdy, że ci, co chcieli ojczyzny wolnej, to dawno do domu wrócili, a ci co nie chcieli znaleźli nowy dom i nową ojczyznę. Ich wola. Nie ma już jednak tej broczącej krwią ojczyzny z oddali, ba, jest zielona wyspa, a to stawia pod znakiem zapytania całą tą patriotyczną martyrologię banity Polaka. I to rozumie Kaczyński, który ze swoimi dumnymi, narodowymi peanami na cześć ojczyzny, przeplatanymi perorami o wrogu, który jej zagraża i wielowiekowym posłannictwie emigracji, która ma misję przenieść polskość przez „morze czerwone”, bo ojczyzna jest zagrożona, doskonale się wstrzeliwuje w nastroje Polonii.

Ale to nie tak. To Kaczyński staje się coraz bardziej groźny dla Polski, dla jej pomyślności i wizerunku naszego kraju w świecie. Wcale mu nie zależy na Polsce, a już w zupełności ma w nosie co się tak naprawdę stało 10 kwietnia w Smoleńsku. On wydal wyrok, a ustalenia komisji ruskiej, „tuskiej”, czy jakiej tam, nie mają żadnego znaczenia.

No chyba, że wnioski płynące z ustaleń, takiej komisji Milera, nakazywałyby bezwarunkowo złożyć wszelką władzę w kraju w ręce Kaczyńskiego… Czy tylko mi się zdaje, że Kaczyński ma ochotę na przewrót? Jak ten Piłsudski w maju? Gdzie jednak Piłsudski a gdzie Kaczyński?

Ale właśnie wtedy trzeba by udać się na emigrację…

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka