Piotr Sobieski Piotr Sobieski
607
BLOG

A mnie ten Kubica nic a nic nie obchodzi

Piotr Sobieski Piotr Sobieski Rozmaitości Obserwuj notkę 7

Kubica tu i tam, Kubica złamał rękę, nogę, wypadł z zakrętu czy jest w śpiączce. Mnie to nie interesuje, ale zastanawiam się, dlaczego Kubica urósł do rangi symbolu narodowego, bohatera, którego losy ważą o pozycji naszego kraju, także politycznej(?). Sport, bo o to tu chodzi jest polem walki, na którym siłują się państwa nie tylko demokratyczne. Tradycja ta sięga antycznej Grecji, a za sprawą kadeta francuskiej Akademii Wojskowej Pierre’a de Coubertina została przywrócona czasom nowożytnym. To on założył MKOL i zaprojektował flagę olimpijską – pięć splecionych okręgów symbolizujących kontynenty, o czym rzadko który kibic dziś wie, ale dużo ważniejsze jest to, że idea olimpijska miała podłoże pokojowe – miała służyć wychowaniu człowieka w duchu pokoju. Ironią losu jest to, że niespełna 30 lat później wybuchła pierwsza, a później druga z najstraszliwszych wojen w dziejach ludzkości.

Ale, rywalizacja sportowa, mimo zdeklarowanej apolityczności, nader często jest manifestacją nastrojów społecznych i pozwala ujawniać się postawom politycznym. Gest Kozakiewicza to nie jedyny tego typu przykład, choć rzeczywiście zapadł w annały sportu i polityki, obnażając rzeczywisty i prawdziwy charakter tego związku. Kozakiewicz to jeden ze współczesnych gladiatorów, walczących na symbolicznej arenie  politycznej. Jeśli Polsce nie udaje się z rosyjsko-niemiecką rurą na dnie Bałtyku zawsze można powiedzieć – „i tak jesteśmy lepsi”. Kozakiewicz w Moskwie wam pokazał. Ale Kozakiewicz to już przeszłość, „klasyka gatunku”, archetyp. Dziś Małysz, i Kubica zostawiają rywali w ogonie. Koszykarze, siatkarze i piłkarze ręczni  budują nasze ego, gdy nie udaje się to futbolistom. Biegacze narciarscy pozwalają zapomnieć o codziennych osobistych porażkach. Jednym słowem sport jest substytutem nie tylko polityki. Pozwala się utożsamiać z jego bohaterami i budować własną tożsamość.

Podziw dla Kubicy jest igrzyskiem. Wszyscy go znają, podziwiają, mawiają o nim – „to swój chłopak”. Nie jest ani zarozumiały ani wyniosły. To ktoś spośród nas. Co jednak się stanie jeśli ręka Kubicy nie będzie taka sprawna, albo trauma po wypadku okaże się zbyt wielką przeszkodą aby na powrót zwyciężać? Przestanie być bohaterem. Pozostanie zawód, podsycany kolejnymi wystąpieniami prasowymi i telewizyjnymi, że to jego wina, że zgubiła go brawura, że nie powinien, itd. Kubica nie będzie już tym Kubicą, tłumy szybko zapomną i znajdą sobie innego „ludowego” bohatera...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości