To, że „debata” kandydatów na kandydatów na urząd Prezydenta RP z ramienia Platformy Obywatelskiej jest na rękę PO, to rzecz oczywista. Skupia się na tym wydarzeniu uwaga mediów i opinii publicznej, a zmniejsza zainteresowanie rządami PO. Nie mówi się dziś w mediach o braku reform, zwiększającym się bezrobociu, niespełnionych obietnicach wyborczych, aferze hazardowej itp.
Utrwala się wyobrażenie partii PO (jak najbardziej uzasadnione) jako ugrupowania ważnego, którego decyzje, w tym personalne dotyczące nominacji na faktycznego kandydata, mogą decydować o losie Polski i polaków w najbliższych latach. Ponadto, co niezwykle dla wizerunku PO istotne, nie padną w trakcie "debaty" trudne pytania, a moderatorzy i kandydaci nie będą wyciągać niekorzystnych fragmentów biografii swoich adwersarzy. Słowem, jak w transmitowanych przez rosyjskie media „pytaniach do prezydenta”, gdzie skrupulatnie dobrani obywatele zadają skrupulatnie dobrane pytania mające na celu umożliwienie prezydentowi pochwalenie się oraz utrwalenie wizerunku kompetentnego i panującego nad sprawami państwa przywódcy.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)