Dobrze, że w PO jest Janusz Palikot. Pozostali, to jacyś nudziarze. O Grzegorz Schetyna na przykład! Ten jak się uśmiechnie, to aż śpiew kibiców Legii milknie. Zatem gdy kiedyś pan minister Schetyna będzie bezrobotny, to proponuje posadę „superniani”. Nic wielkiego nie musi robić: drobny gest, uśmiech i powodzenie murowane. Rozkapryszone szczeniaki nabiorą takiego moresu, że ich od kolorowych pism ogłupiałe matki nawet klapsem takiego nie wymuszą. A Schetyna uśmiechem potraktuje, drobnym gestem, powieką podniesioną. Spojrzy taki na rozkapryszeńca - minuta siedem i wszystkie zabawki z podłogi gówniarz posprząta. Niektórzy, to mają dobrze, robota sama im w ręce wchodzi. No, ale nudziarz z niego, tak czy owak. I co poradzić?
Albo, weźmy, taki Zbigniew Chlebowski. Geniusz Żarów. E, co tam! Dolnego Śląska! Mistrz świata. Wybitny ekonomista. Sam zarabia i daje chłopina zarobić i innym. Komisarzom zarządzającym upadłymi gmina też. Słowem - altruista. Tuż po piętach drepcze mu Aleksander Wielki Grad. Omnibus. On wszystko wie. Słowo daję! Gdy w 2005 roku zaczął rządzić PiS jego statutowym obowiązkiem było obszczekiwanie działań ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. PO asygnowała go na ministra rolnictwa i ten już wtedy nim się czuł, że ho, ho! Oj, jak się on znał na rolnictwie. Teraz ma rozkaz znania się na skarbie, to zna się na skarbie. Odpowiedzialność, co prawda żadna, ale jak brzmi! W całej gminie wszyscy się w pas panu ministrowi kłaniają.
Ale taki Janusz Palikot. O, to już najwyższa półka. To już sprawa poważna. Żadne tam chichy, śmichy! Ten pan z lubelszczyzny zawsze coś do tego Sejmu albo do studia wniesie. Wesołe chłopisko z niego jest! I zaradne! Ostatnio z porno i militariów na wieprzowinę przerzucił się. Łby świńskie ze sobą nosi. Na początku podejrzewam, że może salceson będzie robił. Że masarstwa się gdzieś uczy. Myślę: I słusznie! Bo po sklepach to takich chłam sprzedają i jeszcze wmawiają, że to szynka, kiełbasa, albo inny schab. A mokre to takie! Kapiące. A co swoje, to swoje!
Ale tu chyba nie masarstwo idzie, tylko idzie na kryzys, bo Palikot z kawałkami wieprzków chodzi. Nawet na nagranie telewizyjne idzie z taką kanapką wieprzową (przebił nawet Jolę Rutowicz, co takiego pluszowego konia taskała, że na Żuku się z trudem mieścił). Jakby co, zawsze można pożywić siebie i innych. W sklepie zapłacić kawałkiem rąbanki, za bilet MZK, albo za taksówkę. Jak za niemieckiej okupacji. Tylko za gorzałkę płacił nie będzie. Bo jak? Sobie? Ale zaradny chłop. W domu widać się nie przelewało, bo i komu kiedyś się przelewało. Sekretarzom i kierownikom sklepów mięsnych.
A może ten świński ryj, to łapówka dla posła Olejniczaka, co by przeszedł z SLD do PO. Bo sejmowe sikorki podsłuchały, że on, no ten, Olejniczak Wojciech, to już tak oberwał od swoich towarzyszy, że stracił kierunek. Z błędnikiem mu coś zrobili. Zresztą w tym fachu ta formacja ma niezłą wprawę. No i stoi pan Wojciech, aż tu trafił się Janusz Palikot. Zagadał, dobre słowo powiedział, łba świńskiego dał potrzymać Wojciechowi. Tak dla pocieszenia. A i napitku u posła skolka ugodna, że tak powiem w ulubionym języku młodego sojusznika.
I po co to wszystko czyni poseł Janusz Palikot? Wygadał się dzisiaj w „Dzienniku”! Mówił, że będzie topił SLD! Jak zwykle zaskoczył Polaków. W takim razie byłby to pierwszy przypadek w historii marynistyki zatopienia czerwonej łodzi za pomocą świńskiego łba.
Panie pośle! Mimo wszystko kibicujemy panu! Życzymy powodzenia! Niech idzie „Czerwony Październik” na dno! Razem ze świńskim łbem!
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze