Cynizm, zwyczajne chamstwo, nonszalancja buta i skrajne prostactwo! A może traktowanie człowieka przez bankowców jak śmiecia nieopatrznie już dawno wpisało się w ich standardy. I stał się dzisiaj ciemną stroną polskiej bankowości. Ot taki standardzik, na miarę kultury spod więziennej celi.
Otóż pewna mieszkanka Kalisza, nigdy nie zaciągała kredytu, to jednak bank przesłał jej list, z którego wynikało, że zaciągnęła kredyt na kupno komputera w jednym z wrocławskich marketów - pisze „Polska Głos Wielkopolski”.
Kobieta natychmiast zgłosiła ten problem na policję.
Okazało się, że przy wniosku o kredyt, który został zaciągnięty na konto mieszkanki Kalisza nie było kopii dowodu osobistego, a w danych wpisano zupełnie inne nazwiska rodowe kobiety i jej matki.
Natomiast rozleniwiony bank, ani myślał wyjaśniać tę sprawę, wysyłał kolejne pisma z zawiadomieniami o wszczęciu postępowania windykacyjnego i systematycznie ściągał pieniądze z konta kobiety.
Bank w ramach przeprosin, jak donosi „Polska”, „obdarował” kobietę breloczkiem, kilkoma długopisami i parcianą torbą na zakupy. Jednym słowem hojność, która nawet konia zwaliła by z nóg!
O zwrocie poszkodowanej przez bank ściągniętych pieniędzy, naprawie strat materialnych i moralnych (z nawiązką) wielkopolska gazeta milczy.
Dzisiaj, w dobie kryzysu finansowego i totalnego spadku zaufania społeczeństwa do instytucji bankowych, bezczelne zrzucanie odpowiedzialności na Bogu ducha winną kobietę za ewidentną wpadkę z nazwy niewymienionego banku (a szkoda! - warto wiedzieć, który to bank jest tak nieodpowiedzialny, zatem warto go omijać szerokim łukiem) jest czynem wywołującym wręcz święty gniew Abrahama.
Czy zatem - jak z tego wynika - skarlali moralnie bankowcy nie zdają sobie z tego sprawy, zwłaszcza w tych dniach kryzysu, że takie traktowanie człowieka jest strzałem we własną stopę? No widać nie! Bo kim okazują się być ci kaliscy urzędnicy bankowi (chyba bardziej urzędniczki biorąc realia w zatrudnieniu) z opisywanego banku? I skarlali, i głupi. Do czego to już doszło: Oszukanej kobiecie bankowcy zapłacili gadżetami, jak murzynom szklanymi paciorkami, nie przymierzając. Jednym słowem bank puścił ją z torbami. Dokładnie z parcianą torbą. O ewentualnym dołożeniu do niej kija miejscowa prasa milczy. Zatem tamtejsi bankierzy mają okazję następnym razem co nieco poprawić swoje notowania w naprawianiu krzywd i do parcianej torby dodawać kij.
Tymczasem biorąc pod uwagę mizerię moralną wspomnianych bankowców, ci z takiego rozwiązania zapewne czują się zadowoleni. Pani z parcianą torbą już niekoniecznie.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?p=news&id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (3)