Posłanka Lewicy Joanna Senyszyn opuściła posiedzenie Sejmu, żeby doświadczyć stanu nieważkości - czytamy w „Super Expressie”.
I tak pani Senyszyn zdradziła polski Sejm z francuskim centrum kosmicznym.
We francuskim Bordeaux, na zaproszenie Narodowego Centrum Badań nad Przestrzenią Kosmiczną, posłanka brała udział w locie parabolicznym. To lot specjalnym samolotem, w trakcie którego pasażerowie doświadczają stanu nieważkości, tak jak astronauci w przestrzeni kosmicznej.
Czym jeszcze zaskoczy nas ta postkomunistka i wojująca feministka? Pejczem? Już nie! Przywiązaniem się do psiej budy? No może, gdyby jeszcze w ramach solidarności z wiejskimi burkami zechciała do tej budy wejść. Odlotowym przeżywaniem stanu nieważkości? W pewnym sensie i pod pewnym warunkiem - jak najbardziej.
Jako rodowity „scyzoryk” eseldowskiej amatorce odlotowych wrażeń proponuję lot na miotle. To będzie dopiero ostry jazda. Z trzymanką albo i bez. Francuskie Narodowe Centrum Badań nad Przestrzenią Kosmiczną przy takich atrakcjach, jakie daje, to jakiś skansen. Każdy, kto ma jakieś resztki zdrowia i chce wydać 3 tysiące euro może sobie pozwolić na lot paraboliczny. Loty na miotle to już elitarny klub. Byle kogo nie przyjmują. Tylko panie z sukcesem. Gwarantuję, że przez tydzień Joanna Senyszyn nie schodziłaby z pierwszych stron gazet. Kamery w stacjach telewizyjnych rozgrzewałyby się do czerwoności, wywiady, rozmowy, komentarze. Może nawet zaprosiliby do „Tańca z gwiazdami”, albo „Jak oni śpiewają” Ale cóż! To tylko bajka! Zejdźmy na ziemię i nie traćmy nadziei: Prof. Joanna Senyszyn potrafi zaskoczyć! Czekamy.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (2)