„Pana metoda zadawania pytań właściwa jest leninowskiemu modelowi prokuratury” - posła Arkadiusza Mularczyka z PiS zaatakował Janusz Kaczmarek podczas składania zeznań przed Sejmową Komisją ds. Nacisków.
Kto, jak kto, ale Janusz Kaczmarek wie, co mówi w sprawie modeli prokuratur. Jak przystało na członka nieboszczki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do której był się zapisał za młodu, zasady marksizmu leninizmu wyniósł z domu, a „Kapitał” Marksa zaczytał na śmierć. Inaczej by go nie przyjęli. Nie będę się już upierał przy śpiewie „Międzynarodówki”.
W 1985 roku komunizm dogorywał i niejeden co cwańszy towarzysz pryskał stamtąd póki była okazja do zaprezentowania swoistego bohaterstwa w walce z komuna. Tylko pan Kaczmarek płynął pod prąd co raz zderzając się z nieideowymi towarzyszami, którzy płynęli akurat z prądem.
Zatem na leninowskiej prokuraturze pan Kaczmarek musi się znać. A to już - jak uważa b. minister - daje asumpt do tego, że daje sobie prawo oceny metod zadawania pytań szanownych adwersarzy. W związku z powyższym istnieją tutaj tylko dwie możliwości zadania pytania: Przeciwnicy Janusza Kaczmarka zadają pytania według modelu prokuratury leninowskiej, a pozostali zadają pytania według wykwintnego modelu prokuratury a’la Ćwiąkalski.
Dualistyczna wizją świata Janusza Kaczmarka jest prosta jak chwyt dwóch policjantów przesłuchujących złoczyńcę: jeden robi za dobrego gliniarza, drugi za złego.
Po której stronie stoi Kaczmarek?
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze