„Po co CBA nęka skarbówkę?” - pytała wczorajsza „Gazeta Wyborcza”, żeby „zastraszać inspektorów wywiadu skarbowego badających transakcje fundacji załozonej przez Jarosława Kaczyńskiego oraz umorzenia przez rząd PiS długu Porozumienia Centrum”.
Prawda jaki to proste! Że aż genialne!
Widać „redaktorzy dwaj”, autorzy wspomnianego artykułu, tak bardzo przejęli się losem urzędników Ministerstwa Finansów, którym dokucza niedobre CBA, że postanowili obnażyć wredne zakusy agentów Kamińskiego. Tylko bez żadnych podtekstów! Że polityka jakaś, że to, czy tamto, albo brutalne dorzynanie watahy! Sam idealizm. Jak u Platona! Przecież komu jak komu, ale redaktorzy „GW” to ostatni ludzie na planecie Ziemia, którym zależałoby na dowaleniu Prawu i Sprawiedliwości. Aniołowie wprost. Kryształ. Tylko wypełnianie czystej, wzniosłej i oddanej ludzkości misji dziennikarskiej i kropka. I mają czytelnicy uwierzyć, że bynajmniej nie chodzi o jakieś postępowanie w sprawie korupcji w Ministerstwie Finansów, czy niedopełnienia obowiązków przez inspektorów z Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie. Co to, to nie! To jakiś marny pretekst dla tych brutali z CBA. Czyli to tak, jak w tym ludowym powiedzeniu: „Nie chodzi mi o te śliwki, ale po coś tam wlazł?”
Gdzie można najlepiej ukryć w liść? W lesie. Wśród innych liści.
Jaka jest najskuteczniejsza obrona? Przez atak!
A zatem gdzie kryje się przysłowiowy liść? Te postępowania w sprawie korupcji w Ministerstwie Finansów oraz drugie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez inspektorów z Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie są jak liście. Jest jesień, rok rządów Tuska i lasy pełne liści.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze