Burmistrz Głuchołazów Edward Szupryczyński, członek Platformy Obywatelskiej nie zgodził się, by w tamtejszym Domu Kultury odbyła się konferencja, na której mieli wystąpić m.in. Antoni Macierewicz i Anna Walentynowicz.
Na międzynarodową konferencję poświęconą transformacji po 1989 r. do Głuchołaz pod Opolem ma przyjechać 260 osób. Wśród prelegentów są historycy IPN, sędzia Bogusław Nizieński, minister środowiska w rządzie PiS Jan Szyszko i były wiceszef MON Romuald Szeremietiew. Zaproszono też gości zagranicznych: byłych ministrów z Czech i Niemiec, osoby z Austrii i Szwajcarii. Spotkanie pod hasłem „Przezwyciężyć zmowę Okrągłego Stołu” ma się odbyć w piątek i sobotę.
Może to być o tyle ciekawe zestawienie historyczne, gdyż w Głuchołazach i okolicach zamieszkują repatrianci i ich potomkowie z województwa tarnopolskiego, dokładnie z powiatu Brzeżany.
I owszem odbędzie się spotkanie pod hasłem „Przezwyciężyć zmowę Okrągłego Stołu”, ale nie w Domu Kultury, ale na terenie prywatnym w ośrodku Banderoza. Organizatorzy tego międzynarodowego spotkania zapowiadają, że złożą na burmistrza doniesienie do prokuratury.
W połowie października br. w niedalekim Raciborzu miejscowy działacz PO starosta Adam Hajduk przegnał z DK maturalną młodzież, którą przyprowadzili nauczyciele historii miejscowych szkół. Staroście w trosce o dobro uczniów chodziło o to, aby ta nie uczestniczyła w spotkaniu z Anną Walentynowicz. „Nie zgadzam się, żeby uprawiano politykę w miejscach, które służą do czegoś innego” - powiedział starosta, któremu niedawne spotkanie z Jerzym Buzkiem z młodzieżą wcale nie przeszkadzało, bo Buzek rozmawiał z gawiedzią tylko i wyłącznie o kwasach, zasadach i reakcjach chemicznych.
Jak widać władze PO prowadzą na szeroką skalę akcję przeciwko tym, którzy inaczej widzą historię najnowszą niż kamaryla Donalda Tuska: To już kolejny taki przypadek zakładania embarga na informacje o najnowszej historii Polski przez polityków z Opolszczyzny.
Po okolicy rozszedł się zjełczały fetor komunizmu. Zapachniało trzodą.
Staram się zrozumieć burmistrza Edwarda Szupryczyńskiego. Otóż z jego rozumowania wynika jasno, że w miejscowym Domu Kultury nigdy, przenigdy nie było tego typu imprez politycznych i w przyszłości nigdy też nie będzie, jako on ci jest burmistrz. Nie będzie gościł żaden polityk, również z PO, żaden minister, premier, prezydent. „ Bo to polityka, panie”. Nie będzie również żadnych sesji historycznych i innych. Chyba chodzi o to „żeby niczego nie było”.
I tak oto burmistrz Głuchołazów postanowił spacyfikować niecne knowania „tych z PiS” i zabawić się w Andrzeja Leppera , tj. zablokować miejscowy Dom Kultury. Bo w DK można fikać koziołki, śpiewać (ale nic o polityce), tańczyć, ale raczej nie poloneza, bo to też trąci jako żywo polityką. Jednym słowem objawił nam się cenzor. Ten, który wie lepiej.
Z takiej retoryki burmistrza Szupryczyńskiego ścieka zakłamanie, jak woda z dachu po nocnej ulewie. Ale właśnie dlatego może pan liczyć na kolegów z PO. Naprawdę! Może nawet na liście wyborczej dadzą miejsce na zasadzie coś za coś. Dostrzegą, docenią, za czujność rewolucyjną słusznie wynagrodzą. Medal dadzą. Będzie git!
„Rozmyśliłem się” - tak wieczorem uzasadniał organizatorom spotkanie odmowę użyczenia Domu Kultury. A sześć tygodni wcześniej wyrażał zgodę. Co się stało, panie Burmistrzu? Skąd taka odmiana? Ale burmistrz nie traci tupetu. Dzisiejsza „Rzeczpospolita” napisała: Zapowiada, że wpadnie do ośrodka Banderoza, gdzie przeniosło się spotkanie. - Na chwilę, by przywitać ministrów - podkreśla.
Panie burmistrzu, miejże pan choć odrobinę, jeśli już nie poczucia honoru, to przynajmniej krztynę poczucia przyzwoitości.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (3)