Kolejna prowokacja „Faktu”: Imponujący pałac w Teresinie otoczony parkiem. Na zewnątrz cisza i spokój, a w środku - luksus, dobre jedzenie i opieka lekarzy. Komu służy to wszystko? - pyta tabloid.
Zwykłego rolnika, który płaci na nich składki, nie wpuszczą tam nawet za drzwi. Gdy reporter „Faktu” przedstawił się jako asystent prezesa KRUS. Jeszcze tego samego dnia dostał dwuosobowy pokój. A kiedy przyjechał na miejsce, został oficjalnie powitany przez wyznaczoną przez pracowników delegację. Wszyscy dosłownie rozpływali się w uprzejmościach. Mimo późnej pory przygotowano dla niego kolację, a w pokoju czekały już soki i butelki z wodą - opisuje swoje doznania dziennikarz udający asystenta prezesa KRUS.
To kolejny dowód na podwójną moralność urzędników. Luksusy zostawiają dla siebie, a tym, którzy ich utrzymują – figa z makiem! - pisze „Fakt”.
No niestety, prawda. Nasz kraj toczy rak podwójnej moralności, nie tylko polityków, nie tylko urzędników, nie tylko lekarzy, sędziów, nauczycieli czy dziennikarzy. Długo jeszcze będziemy - jako społeczeństwo - lizać rany zadane nam przez historię, przez totalitaryzmy.
Ale bizantynizm, ten obrzydliwy serwilizm pachnący wschodem i Azją, zamiast zwyczajnej powszechnej uprzejmości, aż nazbyt często widywany jest nie tylko w terenowych instytucjach. Owszem, jest obrzydliwy i nie do zniesienia. ZUS czy KRUS - wszystko jedno - jadą niestety na tej samej platformie: Pycha urzędników, wyniosłość sprawowanej władzy, apanaże kadry zarządzającej, wczasy w kurortach, siedziby stare czy nowe - nieważne - wszystkie wyglądające jak pałace, a w nich urzędnicy traktujący swoich chlebodawców - co najwyżej ze skrywaną ironią ( to te bardziej kulturalne urzędniczki ), albo humorzaste, ponure i nadęte te drugie. Piszę urzędniczki, bo ogromna większość personelu każdego szczebla w tych instytucjach to kobiety. Kto nie wierzy, to niech zajrzy do jednej czy drugiej instytucji i sam się przekona, czy jest odwrotnie.
Wciąż będę zadawał sobie i innym to pytanie - otóż jak to się stało, że wyhodowaliśmy sobie taki ZUS? Że wyrosła nam peeselowsko-pezetpeerowsko-ubecka KRUS. Jakie mechanizmy, jaki splot czynników zadziałał, że pod naszym bokiem wyrosła nam pochłaniające coraz większe pieniądze taka hydra zwana ZUS-em czy KRUS-em? I co! Wszystko to działa na własną zgubę!
A miało być lekko, humorystycznie. Bo jest koniec tygodnia, bo jutro mikołajki. Wyszło inaczej. Trochę nostalgicznie. Ale czas taki, mniej słoneczny. Ale co zrobić, gdy ten prosty płatnik z którego oni żyją - ten prosty człowiek - jak pies wywalany jest za drzwi, a dla odmiany - przed potężniejszym, tym z „centrali” władza i personel ośrodka, usługuje, łasi się, dogadza podniebieniu, służy i nadskakuje.
Na co liczą zarządzający takim ośrodkiem? Acha! Że będą dalej zarządzać. Że będzie praca. Zadrzeć z władza? Niedobrze. Nie będzie pracy. Takie odruchy Pawłowa. Proste, nieskomplikowane, a zrozumiałe dla wszystkich. I jakże wygodne dla władzy!
Dla władzy z „centrali” tak, dla rolników wcale.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze