Platforma Obywatelska będzie uczyć posłów, jak sprzedać się w mediach. Szkolić ma Adam Łaszyn, który przygotował Donalda Tuska do telewizyjnej debaty z Jarosławem Kaczyńskim w 2007 r. Szkolenia będą kosztować partię kilkanaście tysięcy złotych.
- Chcemy wypromować nowe twarze - powiedział szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Najpierw będą cztery spotkania Łaszyna ze wszystkimi posłami, a później zajęcia z wybranymi politykami, którzy okażą się najbardziej medialni.
Sytuacja posłów PO jest coraz bardziej trudna. Zamiast rzeczowo odpowiadać wyborcom, co jest grane, bo mija rok z okładem, a efektów jak nie było, tak nie ma, to posłowie ćwiczą się w stosowaniu figur retorycznych, czyli mówiąc krótko, jak w ciula zrobić nader dociekliwych wyborców. Bo zdarza się coraz częściej, że pod biurami poselskimi ustawiają się pikiety protestujących, którzy od rządu domagają się tego, co wcześniej obiecała PO i Tusk.
No, ale jest na to sposób. Adam Łaszyn najpierw zorganizuje dla posłanek i posłów PO casting, a następnie wybierze „gadające głowy”. A ja już widzę, co to będzie się dziać, gdy specjaliści nie wybiorą Stefana Niesiołowskiego albo Bronisława Komorowskiego. Awantura, jak się patrzy.
Media bez Niesiołowskiego? Ech łza się już w oku kręci na samą myśl! Jeszcze ludziska zatęsknią za panem Stefanem: za łagodną, przepojoną chrześcijańską miłością mową, także mową ciała, za ciepłym a mocnym zarazem męskim i nierozbieganym na boki spojrzeniu, monumentalną i niewzruszoną sylwetką, oszczędną gestykulacją, prawdomównością, a przede wszystkim za tą gałązką oliwną zatkniętą w butonierce. Jeszcze telewidzowie o skołatanych nerwach zatęsknią za parlamentarnym symbolem spokoju, opanowania i precyzyjnego sposobu wyrażania tego, co pomyśli głowa.
Już widzę to przerażenie Polaków, gdy pewnego dnia zamiast swoich ulubieńców zostaną brutalnie przymuszeni do oglądania jakiegoś koczkodana urobionego przez wizażystki na coś co przypomina skrzyżowanie papugi z czołgiem T-34. Kto powie zdezorientowanym wyborcom, że taka posłanka lub poseł wybrany przez Łaszyna ma zastąpić Stefana Niesiołowskiego, albo np. ministra Nowaka? Zresztą wiernego i cichego ucznia swojego mistrza słowa z miasta Łodzi. Chyba po wydaniu kolejnej opinii chłopców od PR będzie to musiał zrobić sam premier Donald Tusk. Tylko co będzie, gdy lud zacznie krzyczeć: „Oddajcie nam Niesioła”.
I co tu radzić Platformie?
- Zamiast takich szkoleń doradzałbym raczej terapię u psychologa, żeby politycy zrozumieli, że są dla nas, a nie dla samych siebie - krytykuje pomysł PO specjalista od politycznego marketingu dr Wiesław Gałązka z Uniwersytetu Wrocławskiego.
I to byłoby na tyle, jak mawiał onegdaj niezapomniany profesor Stanisławski, niezrównany mistrz mniemanologii stosowanej.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze