W „Gazecie Wyborczej” zrobiło się biblijnie. Dziennikarze wciąż epatują swoich czytelników makabryczną wizją ściętych głów pary Lisów. Aż ciarki przechodzą, szczególnie teraz, gdy Boże Narodzenie i ten Herod okrutny, ale jeśli chodzi o głowy, to amatorką widoków ściętych głów była jego żona.
„Czy PiS zadowoli się głową Hanny Lis?” - pyta już w tytule wstrząśnięta, lecz nie zmieszana Agnieszka Kublik z „Gazety Wyborczej”. I roni swe kobiece łzy nad dramatycznym losem prezenterki „Wiadomości” Hanny Lis. Taka kobieca solidarność. Czasami się zdarza. Dziennikarka pochyla się z troską nad niedolą Tomasza Lisa. Bo państwu Lisom krzywda dzieje się każdego dnia.
Rozumiem, że „Gazecie Wyborczej” obca jest spiskowa teoria dziejów. Powiem więcej - „Gazeta” wręcz brzydzi się takim myśleniem i wzdryga, jak przed wypiciem sety bez zagrychy. Ale nie zawsze. Bywają wyjątki. Oto one.
Wersja pierwsza. (…) Ponieważ w radzie trwa konflikt między PiS a tzw. przystawkami ( LPR i Samoobrona), możliwe, że dojdzie do zawieszenia nawet całego zarządu. - W tej sytuacji Urbański zgodził się na wyrzucenie Hanny Lis - Mówił „Gazecie” jeden z telewizyjnych dyrektorów. - Bo PiS ostro krytykował „Wiadomości” , a ją zwłaszcza(…).
Wersja druga: (…) Ale jest i druga wersja: po zawieszeniu Piotra Farfała Urbański nie ma w zarządzie większości, więc decyzja o zwolnieniu Hanny Lis nie do niego zależy, ale do Siwka, i to on o tym zdecydował wbrew Urbańskiemu (…).
Ale jak „Wyborcza” pisze o dwóch wersjach, to wcale nie oznacza, że są to wszystkie możliwe wersje. Przecież już jutro może się okazać, ze istnieje trzecia wersja, czwarta wersja, piąta itd… Czyż nie tak jest, jak w spiskowej teorii dziejów? Proponuje dziennikarzom gazety Adama Michnika Prawem i Sprawiedliwością zastąpić Żydów i wszystko ułoży się w przejrzystą całość. Z której tylko strony Agnieszka Kublik zabrałaby się za problem Lisów w TVP, nieważne ile wersji by przedstawiła, zawsze jej wyjdzie z tej układanki, że czarny ludem jest PiS. I o to chodzi!
Tak, tak! To PiS obmyśla szczwane plany, prowadzi wredne gry kombinacyjne obliczone na wywalenie Lisów. To tak, jakby państwom Lisowie przyjmowani byli do TVP jeszcze przez prezesa Kwiatkowskiego, a nie przez „człowieka PiS”. A przecież o Kwiatkowskim każde dziecko wie, że on litościwie przygarniał dziennikarki i dziennikarzy podejrzewanych o prawicowe poglądy bez litości wyrzucanych z innych redakcji. Mało tego. Szczególnie prezenterkom samowolnie zmieniającym teksty w nagrodę stawiał w telewizyjnym bufecie ciastka i lody, a prawicowym prezenterom piwo. I generalnie fajny i litościwy był z niego chłop, a nie jak ten Urbański. Kobieta się pomyliła, a ten zaraz wywala. Ale nie ma co. Urbańskiego i tak przebiła pewna redakcja. Tam wywalanym, dają pięć minut na opuszczenie pomieszczenia.
Myślenie „Gazety Wyborczej” już wkrótce zaprowadzi nas do Sarajewa. To przecież tam z inspiracji Prawa i Sprawiedliwości doszło do zabójstwa arcyksięcia Ferdynanda! I niech no który temu zaprzeczy, że tak nie było!
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze