Premier Donald Tusk postanowił przed Bożym Narodzeniem nieco wygładzić gniewne lico. I tu jak zwykle ruszył mu z pomocą niemiecki „Fakt” udzielając gościny, stawiając bardzo ludzkie pytania. Dzięki nim premier z Gdańska wpasował się w czas wigilijny, nie straszył już Polaków Ewą Kopacz i jej klęską reformy służy zdrowia, przykrywając ją sprytnie „pomostówkami” i prezydenckim wetem tychże.
Opowiedział o mamie, która ma 1300 zł emerytury, i której on - dobry syn - pomaga bardzo i jego siostra też pomaga. Ale znając polskie realia, to wierzę, że chyba bardziej jednak siostra, bo szczególnie w przypadku choroby rodziców, córki lepiej wiedzą, co w takich przypadkach robić. No tak to już jest, kimkolwiek - my panowie - byśmy nie byli.
Donald Tusk twierdzi, że emerytura to nie łaska rządzących. (...) Gdyby ludzie sami nie dbali o swoje emerytury płacąc składki, to te świadczenia państwowe byłyby jeszcze bardziej głodowe (...). Panie premierze, no ręce opadają! Teraz ja zapytam: A jak wysokie są te emerytury z II filaru? Bo według obdarzonych nimi - to szkoda gadać!
Ale jest i Donald niełaskawy. Oczywiście nie mógł sobie podarować - i święta mu wcale nie przeszkadzają - aby dowalić Prezydentowi RP i przeciwstawić mu swoją niezwykle doskonałą osobę premiera z Gdańska. (...) Mam wrażenie, że ja dużo bardziej wierzę w ludzi i ich możliwości. Prezydent zaś niepotrzebnie obawia się wielu rzeczy na wyrost. Obawia się czegoś, co jest inne od niego. Najwyraźniej widać to w polityce zagranicznej. Najczęściej iskrzy między nami, że prezydent widzi w świecie zło, ja natomiast coś, co zawsze daje nadzieję (...).
I co? Prawda, że świetnie pomyślane! Panie premierze, chłopcy od PR za te porady, co do tekstu powinni dostać premię. Solidną. Wybrali prosty i skuteczny sposób budowania wizerunku promowania osoby premiera. Sposób oparty został na zasadzie przeciwstawień budowanych według tego, jakim chce się widzieć przeciwnika. Zatem opis działań Prezydenta RP jest w wywiadzie swoistym negatywnym koncertem życzeń premiera Tuska. Wigilia za dwa dni. Czy nie warto odpuścić?
A prawda? Prawda nie gra tu żadnej roli. Przeszkadza. A wilczy trismus trwa!
Jest i Donald twardziel. Twierdzi, że ten nie dałby sobie nagadać bojówce brukselskiej tj. Daniel Cohn-Bendit, Poeterring & S-ka, jak dał sobie nagadać prezydent Klaus. Tusk po prostu: Nie odważyliby się!
Tak! Już się boją!
Zatem nie tylko Donald łaskawy, ale i niełaskawy. Także twardziel oraz Donald dobroczyńca, bo on jest rozczarowany werdyktem TK w sprawie wykupu mieszkań, ale - tu oczko - rząd coś wykombinuje, bo już jest powołany specjalny zespół w tej sprawie.
To ja zaproponuję całkiem bezczelnie jeszcze włączyć do tego zespołu sędziów TK. Będzie prościej, szybciej, niekoniecznie taniej, ale na pewno politycznie całkiem skutecznie.
I wszystko jasne: Donald Tusk na każdą okazję. Donald Tusk jak aspiryna.
Tekst pochodzi z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)