Cały dzień sporo Polaków szukało premiera Tuska. Wszystkie pogłoski o chowaniu się w szafie, kanciapie na szmaty i szczotki okazały się grubo przesadzone. Specjalny zespół dziennikarzy, kierując się zwyczajną logiką wydarzeń ruszył pośpiesznie do Włoch, mając nadzieję odnalezienia naszej narodowej zguby.
Premier odnalazł się we Włoskich Domitach. W tym roku państwo Tuskowie udali się do miasteczka Cavalese w dolinie Val di Fiemme. Najwięcej czasów na nartach, z całej rodziny, spędził Donald Tusk. Taki ci on chwat!
Grunt to image sprawnego w nogach narciarza. Pewnie tak wykombinowali chłopcy od PR.
Tym razem im nie wyszło i coś mi się widzi, że premii od Tuska za dobre pomysły nie będzie. Szkoda! A tak już dobrze szło! Przyjazne PO media milczały o naszym pierwszym narciarzu RP, jak grób. A ludzie pytali: Gdzie jest premier!
Nie ma Tuska i już. Odpoczywa, bo chłop z niego pracowity, co niemiara. A narobił się, a zatem broni go przesympatyczny, zawsze uśmiechnięty kolega Chlebowski: Tusk ma prawo do wypoczynku - wypalił najsprawniejszy w tworzeniu długów były burmistrz z Dolnego Śląska!
Jako przyboczny premiera nie wspomniał, że Tusk ruszył na narty, gdy Rosja z Ukrainą brały się za łby, z widocznym skutkiem dla Europy.
Wczoraj, inne zaś ze źródeł podają, że dzisiaj podają, że zamiast gazu z zagranicy, objawił się nam Donald Tusk. Oczywiście ze szczęśliwą rodzinką. Wzruszające!
Dzisiaj - owszem - gazu z ukraińskiej strony nie ma, ale za to jest Tusk! Czy to znów taki zły układ? Tusk zamiast gazu! To już jak nie ma gazu, to chociaż jest premier na z wysiłku uginających się nogach. Wczoraj wszyscy pytali o Słońce Peru. Szczególnie ci zmarznięci.
A dzisiaj premier, wypoczęty, ruszył do spotkanie do Bratysławy. Na eksperta proponowałbym mu zabrać Leszka Millera i jego specjalistów, którzy w 2001 roku rozmontowali negocjacje gazowe z Norwegami, wpychając nas w łapy Gazpromu. Fajni goście od czerwonych. Za rządów PiS w latach 2005–2007 SLD razem PO wrzeszczeli jak opętani, gdy Jarosław Kaczyński chciał wrócić do dywersyfikacji. A Rosjanie chytrze patrzyli na te harce PO, po azjatycku, z kamienną twarzą kombinowali, wszystko szło po ich myśli. Ofiary usypiali bezruchem.
Dzisiaj już nie patrzą tylko sprawnie działają.
Jeszcze trochę - ale oby tak nie było - a szczytem odwagi będzie wyjście do zmarzniętych ludzi, na ulicę z napisem na plecach: Popieram Millera za jego decyzję z 2001 roku! Popieram Tuska, że jest!
Hu, hu ha! Nasza zima zła!
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (6)