Gdy niektórym Polakom zaczyna praca wymykać się z rąk, niczym piskorz, to niektórzy mają znów roboty w bród. Weźmy na przykład takiego naszego premiera. Chłopisko zapracowane, a ostatnio coś i zamyślone. Dla kurażu i zdrowej odmiany wziął jeszcze pół etat na stanowisku dyrektora cyrku objazdowego. A wszystko przez tego niegrzecznego prezydenta Olsztyna, amatora niewieścich wdzięków, który według prokuratora miał przekroczyć granicę tejże adoracji.
Przed wyborami prezydenta miasta PO ściąga do Olsztyna premiera, wicepremiera i trzech ministrów. Będą obiecywać pieniądze na inwestycje, a nawet mecze mistrzostw świata w siatkówce.W najbliższych dwóch tygodniach na Warmię zjadą: premier Donald Tusk, wicepremier Grzegorz Schetyna, ministrowie: sportu Mirosław Drzewiecki, rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, infrastruktury Cezary Grabarczyk, a także wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld.
Wesprą Krzysztofa Krukowskiego, kandydata PO na prezydenta Olsztyna.A Donald Tusk wciąż wierzy w PR. Na nic gorzkie nauki płynące od ekonomistów, na nic groźne pomruki chętnych na jego fotel, na nic dobre rady ludzi zatroskanych stanem naszej gospodarki - Tusk trzyma się wiary w PR jak pijany płotu.
Bo znowu ktoś mu podpowiedział, że jak rząd rzuci wszystkie siły na Olsztyn,to pękną miejskie mury pod naporem ogromu miłości przyciągniętej na Platformie. Dlatego rząd Tuska urządził prawdziwy zajazd. I wszystko w nim jest tam „prawie” albo na „niby”.
I może byłaby to powtórka z „Pana Tadeusza”, gdyby nie proste fakty: Donald Tusk to nie pan Tedeusz, a wicepremier Schetyna to nie ks. Robak, minister Drzewiecki to nie hrabia, a Elżbieta Bieńkowska nie jest wiotką Zosią, nawet nie nadobną Telimeną, Cezary Grabarczyk to też nie Gerwazy, a Szejnfeld nie zagra na cymbałach.
Zatem zajazd zajazdem, ale jak walczyć o stanowiska i prestiż, to te partie wiedzą jak się to robi w Olsztynie. Bo Platforma Obywatelska i PSL nawet dla stanowiska sekretarza gminy gotowi są bez zastanowienia rzucić do walki główne siły uderzeniowe wraz ze sztabem!
To co tu mówić o stanowisku prezydenta Olsztyna. A że przy okazji stolice gotowi są przenieść nawet do Zamąćkowa Dolnego. Co tam! Fucha się liczy, dobry pijar czyli bajer i kolejna przygarść elektoratu.
Jak mieszkańcy Strasburga nazywają regularne najazdy unijnych urzędników z Brukseli? Nazywają niezwykle celnie: „Cyrk objazdowy”.
I takim to sposobem, także i Olsztyn przez najbliższe dwa tygodnie będzie gościł podobny cyrk objazdowy. Ale zabawy w nim nie będzie. I bilety też drogie. Lipa.
Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)