Wszyscy walczą z kryzysem: Tusk walczy, urzędnicy Tuska walczą, Unia walczy, spekulanci ( odżyło ostatnio to słowo ) też walczą do ostatniego grosza w cudzej kieszeni, Kościół walczy, media walczą. Mało jest takich, co nie walczą. A niedługo na tych, co nie walczą, wszyscy, co walczą będą patrzeć bardzo, bardzo krzywo. Tak krzywo, jak partyjniacy za Edwarda Gierka, patrzyli na tych, co w niedzielę z żonami i dziećmi, zrywając boki ze śmiechu nad głupotą działaczy, odświętnie ubrani szli do Kościoła. I wcale nie w głowie im było przyłączać się do towarzyszy czczących łopatą i grabiami pomysły towarzyszy z KC. Najczęściej wykonywano pracę całkiem bezsensowną - dla koparki czy spychacza była to robota na 20 minut. No, ale Dzień Czynu Partyjnego zawsze ustalono na niedzielę, no bo jakże inaczej!
PZPR przeminęła a z nimi czyny partyjne. Tylko myślenie stadne trzyma się mocno. Dzisiaj polega ono m.in. na tym, że jak wszyscy zaczną się licytować, przekrzykując, kto bardziej nienawidzi ten kryzys, kto będzie z nim najbardziej ostro walczył, to temu będzie dane wysoko nad głowami trzymać sztandar zwycięstwa. Oczywiście jako stały mandat rządzenia. Akurat! No, ale tak widzą sprawę Tusk i naczelny ekonomista RP nadminister Sławomir Nowak, który w sprawach handlu euroobligacjami, narodowymi obligacji itd. jak się dzisiaj okazało jest nawet lepiej poinformowany niż komisarz Barosso. Nadto nadminister Nowak powiedział, że z tymi obligacjami rządu RP to będzie fatalna sprawa, jak nie będziemy chcieli do strefy euro. Barosso podobno na chwilę stracił glos, po usłyszeniu tezy ministra Donalda Tuska w sprawach obligacji. Tak bardzo się zdziwił. Szkoda chłopa, musiało nim nieźle wstrząsnąć! Już myślał Portugalczyk, cały przerażony, że to coś poważniejszego, wszak 20-latkiem, to już nie jest.
Ale w przyrodzie nic nie dzieje się bez celu. W ten sposób Nowak rozwiązał filozoficzny problem od wieków trapiący całe rzesze myślicieli - kto był pierwszy: kura czy jako. Okazało się, że jajko. Taki to ekonomiczny cudak z tego Nowaka. Nobel murowany! Świat nauki powinien mu jak najszybciej podziękować.
A tymczasem sytuacja ekonomiczna Polski wymaga przede wszystkim przenikliwych decyzji rządu, wyboru odpowiedniej strategii ustawienia państwa, aby fale kryzysu nikogo nie zmyły z pokładu. Bo jak na razie Tusk kapitan-fajtłapa ustawia statek… burtą do fali. Szkoda gadać. Za chwilę ani statku, ani ludzi. Rząd wyżywi się sam. Wot mołodcy! Zupełnie inaczej niż wszystkie statki z sąsiedztwa, te narastające fala biorą na rufę. Tusk, zmruż oczy! Co robisz! Nie kozacz! Po burzy - jak nawet statek nie zatonie - na pokładzie potrzebna będzie każda para rąk. Skąd później brać te ręce?
Palacz w filmie Barei w żołnierskich słowach wyłożył pani kierowniczce odwieczne zależności praw fizyki: jak jest zima, to musi być zimno. Dzisiaj mamy zimę, ale i kryzys. A jak jest kryzys i zima, to musi być zimna głowa. Gorący to ma być tylko piec.
Tekst wziety z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8


Komentarze
Pokaż komentarze (1)