46 obserwujących
326 notek
367k odsłon
  2647   6

Nawiedzony Gates i inni, naprawdę groźni

nawiedzony plutokrata Bill
nawiedzony plutokrata Bill

Chcemy być otwarci na szalone pomysły – oświadczył oligarcha i latyfundysta Bill Gates w sieciowym serwisie internetowym Reddit podczas wystąpienia skierowanego do młodych ludzi, dla których pozostaje kimś w rodzaju influencera, idola albo wręcz sekciarskiego kaznodziei.

Utworzone w roku 2005 połączenie linkowni z możliwością tworzenia ad hoc rankingów (chyba) popularności i (może) znaczenia informacji sygnalizowanych linkami przez ponad 170 milionów rejestrowanych użytkowników, jest jeszcze jedną formą zaistnienia metaserwisu czy raczej struktury społecznościowej w sieci, która żywi się treściami podrzucanymi przez swych userów.

Czy utworzony w Stanach rodzaj newsowej giełdy internetowej ma większe znaczenie niż wschodnioazjatyckie portale dla młodych, które lansują idoli tamtego popkulturowego (pod względem liczbowym imponującego) rynku, w kategoriach najseksowniejszy mężczyzna, dominujący zespół itp., trudno powiedzieć, skoro i tu, i tam jedynym kryterium zajmowanej pozycji, czyli oceny pozostaje liczba kliknięć bez względu na rodzaj motywujących je kryteriów.

Vox populi czy zamysły serc wielu?
Niby głos ludu odzwierciedla głos Boga, ale od dawna już nie ma jednego ludu. Społeczności w dawnych państwach nawet jednolitych etnicznie, kulturowo czy religijnie (światopoglądowo) zostały teraz  fachowo zatomizowane, sfrakcjonowane, poszatkowane pod każdym możliwym względem, więc rozgrywanie rozmaitych i mnożących się partii i partyjek, nie tylko w sensie politycznym, dla fachowców od zarządzania human resources (zasobami ludzkimi, siłą żywą) jest czymś w rodzaju pajdy świeżego chleba z masłem na śniadanie.

Wprawdzie sto lat temu (data umowna) ogromne wielonarodowe struktury państwowe w Europie poddano konsekwentnej rewolucyjnej bądź wojennej dekonstrukcji, ale zrobiono to z całkiem innych względów. Imperium Habsburgów przeszkadzało wcale nie z powodu etnicznej mieszanki ludów i narodów, zdolnej niemal zaspokoić nawet wybredne gusta wizjonerów metysażu w rodzaju hrabiego Richarda Coudenhovego-Kalergi, lecz z powodu katolickości panującej tam dynastii. Przeszkadzały w ogóle rody dynastyczne o długiej tradycji, do których ambitni arywiści postępu nie mieli raczej startu. A to przecież oni chcieli być nową arystokracją, czyli uosabiać nowy Parnas polityczno-kulturalny, przeznaczony do zarządzania przekształconym ideowo światem.

Wydawało się, że najprościej to zrobić, parcelując wielonarodowe struktury quasi-imperialne na niewielkie państwa narodowe. I tak się w dużej mierze stało, choć przywracanej na mapy Europy Polsce, mimo że w znacznym stopniu terytorialnie okrojonej, nie oszczędzono jednak narodowościowej mozaiki. Ale przecież (jak to wyrywało się nieraz geopolitycznym strategom z ust) Rzeczpospolita miała być tylko państwem sezonowym. I rzeczywiście przez dwie dekady była, natomiast już po drugiej wojnie niedopracowany projekt wersalski „poprawiono”, przywracając Polsce całkowitą terytorialną skromność oraz narodową jednolitość.

Że monoetniczność niewielkich państw narodowych dla wizjonerów Jasnej Przyszłości była tylko etapem przejściowym widać nie tylko z ewolucji projektu tzw. Zjednoczonej Europy (w istocie raczej Stanów Zjednoczonych E.), lecz również z nieodległego w czasie ponownego zasysania znacznych kontyngentów ludności etnicznie, rasowo, kulturowo oraz religijnie obcej. Temu procesowi globalnej inżynierii społecznej, mającemu na celu produkcję wymieszanej genetycznie, rasowo i behawioralnie masy ludzkiej, niewymagającej oraz podatnej na sterowanie, liderzy projektu na Starym Kontynencie nadali, dziś nieco skompromitowaną nazwę Willkommenskultur

Zaorać: Państwo – Uniwersytet – Kościół
Zwarte ośrodki władzy, wiedzy oraz przekonań metafizycznych, oparte na długiej tradycji, zhierarchizowane i scentralizowane są, jak wiadomo, największą przeszkodą w narzucaniu rewolucyjnych (nie)porządków, w tym także Nowego (nie)Porządku Świata. Może najpierw spróbujmy określić dokładniej to, co nadciąga... Z wielu znaków na Niebie i Ziemi, a zwłaszcza w ogólnoświatowej sieci wynika, że niejawna grupa trzymająca globalną władzę (GTGW) szykuje ludzkości a) pełną destrukcję struktur ukształtowanych ewolucyjnie podczas długiego, w miarę naturalnego procesu rozwoju,  takich jak rodzina, naród czy narodowe państwo; b) eliminację z ludzkich zachowań jednostkowych oraz wspólnotowych wszelkich działań racjonalnych, opartych na rozumie, logice i zdrowym rozsądku; c) świadomie podkręcaną i bez wątpienia centralnie sterowaną zawieruchę aksjologiczną. Miłość, Prawda, Dobro i Piękno mają zostać niniejszym skazane na banicję z ludzkiego świata...

Nic dziwnego, że na przeszkodzie tak formułowanym planom stoją przede wszystkim sprawne agendy państw zdolnych sprawować politykę w interesie swych narodów lub społeczeństw obywatelskich, czyli suwerena, którym w demokracji nominalnie pozostaje elektorat powierzający mandat władzy w ręce przedstawicieli wybieranych podczas pięcioprzymiotnikowych wyborów. Z kolei ogólny poziom wiedzy oraz zdolność do krytycznej oceny rezultatów poznania jest warunkiem intelektualnej autonomii, do której usprawniały dotąd ośrodki uniwersyteckie. Natomiast Kościół katolicki jako jedyny  depozytariusz prawd wiary, prawideł moralnych oraz aksjologicznego uniwersum, wskazywał drogę ku duchowej wewnątrzsterowności, chroniąc osobę przed formami zniewolenia. Tymi wszystkimi, które dziś w mediach są zwykle ometkowane jako Prawdziwa Wolność.

Lubię to! Skomentuj112 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie