1 obserwujący
22 notki
15k odsłon
  216   0

Afera z ambasadorem: tracimy wizerunek?

pixabay.com (free pic)
pixabay.com (free pic)

Część komentatorów ubolewa nad tym, jak to wczorajszy incydent z ambasadorem Rosji zrujnował wizerunek naszego kraju. Pozwolę sobie zadać pytanie, wobec kogo?

Wizerunkiem zajmuję się zawodowo, mam więc świadomość jego znaczenia. I oczywiście, dla każdej organizacji zawsze jest lepiej, jeśli na drodze jego budowania, uda się uniknąć potknięć. Czasem jest to jednak po prostu niemożliwe. W popularnym powiedzonku branżowym „wizerunek buduje się latami, a traci w jednej chwili” – jest sporo prawdy, ale jak z każdym bon motem, trzeba się spokojnie zastanowić nad konkretną sytuacją, zanim wpadnie się w czarną rozpacz.

Kształtując swój wizerunek, firmy i organizacje, zastanawiają się nad tzw. grupami celowymi – czyli szukają odpowiedzi na pytanie: wobec kogo chcemy budować swój obraz? To, jaki będzie jego oczekiwany kształt, jest w dużej mierze uzależnione właśnie od tego fundamentalnego kroku, odpowiedzi na to pytanie.

Wprawdzie firma to nie państwo, ale niech tam – pójdźmy tym samym krokiem rozumowania. Pytam się zatem, wobec kogo mieliśmy niby utracić wizerunek?

Wobec Rosji? Ta - jak widać, nieszczególnie się swoim image (w świecie Zachodu) przejmuje, mordując ludzi i kłamiąc każdego dnia. Nasz obraz ma dawno ustalony i nic go nie zmieni. Wobec Niemiec? Czy coś może zmienić nasze postrzeganie wśród euroentuzjastów w Berlinie na jeszcze gorsze? Co musielibyśmy zrobić lub czego unikać, żeby zdobyć „wizerunkowe punkty”?

Wobec Francji? Po wymianie uprzejmości na linii premier Morawiecki i prezydent Macron, śmiem wątpić, że coś jest jeszcze w stanie bardziej utrudnić nam robienie pozytywnego publicity nad Sekwaną.

I na koniec, trzymając się tych grup celowych. Zazwyczaj mamy prosty podział funkcjonujący w biznesie: konsumenci oraz rynek biznesowy. Jeśli dla potrzeb tego tekstu uznamy, że konsumentami są mieszkańcy, to w tej kategorii, wczorajsza sytuacja gra na nasz wizerunek bardzo dobrze. Przejrzałem setki zagranicznych komentarzy tzw. zwykłych ludzi. Jakieś 70-80% wyrażało pełne poparcie dla Polski. Niezły wynik jak na niezaplanowany event, a już doskonały, jeśli chcemy go postrzegać jako kryzys wizerunkowy.


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale