Tak to widzę
"Badałeś i pieściłeś słowa jak poeta\ A z pism twoich ocalało jedno zdanie"
6 obserwujących
70 notek
58k odsłon
  172   0

Odsiecz; paryska, berlińska, czy brukselska ?

Jadąc samochodem, w piątek, w radiu usłyszałem prezydenta Erdogana. No, nie żartował. Jeśli włodarze starej, poczciwej Europy, nadal będą wsadzać nos w nieswoje (czytaj tureckie sprawy), to spotka nas kara boska, czy raczej turecka, w postaci imgranckego  potopu .

Generalnie, zgadzam się z władzami w Ankarze. Mnie, osobiści, nie przypadła euro-dyktatura poprawności (nie tylko politycznej).  Nieco przejadły mi się wspólnotowe frazesy i uważam, że lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby każdy swoje brudy prał w swojej pralce. Ale nie o tym, chciałem napisać.

Widać, że prezydent Erdogan, nie jest jakimś tam politykierem, tylko twardym graczem. Putinowska narracja i jasny przekaz: będzie tak, jak ja chcę albo wcale. Usłyszałem kiedyś, że Turcja, obecnie pełni rolę korka od lampy, w której siedzi zły dżin i tylko od  tureckich władz zależy, czy tego dżina wypuści. A Europa trzęsie spodniami i ma ku temu powody. W dzisiejsze przedpołudnie, w pracy, rozmawiałem z kolegami na temat zbliżających się świąt. Jednym z tematów był temat poprawnych politycznie, czy też cywilizacyjnie szopek bożonarodzeniowych. Wszyscy pamiętali doniesienia z ubiegłorocznych świąt. To  małe wtrąceniem mające uzmysłowić, że Europa ma się czego bać. A czego, spyta ktoś. ISIS? Nie. Kłopotów natury ekonomicznej? Troszkę, ale nie jest to główny problem. Terrorystów? Z pewnością, ale to również nie jest główny problem. To czego, w końcu boi się albo powinna bać się Europa? Popatrzmy w skali makro. Nie na ISIS, nie na Turcję, czy terroryzm. Znacznie szerzej. Od kilku, jeśli nie kilkunastu lat jesteśmy w defensywie. Defensywie cywilizacyjnej. Kryzys, goni kryzys. Kryzys wartości, kryzys ekonomiczny, kryzys demograficzny. Euro-dyktatura, niosąca na swoich sztandarach antywartości. Te wszystkie składniki zmieszane razem tworzą drink, który może odbić się gigantyczną czkawką. A co mamy obok? Prężną cywilizację, przede wszystkim młodszą, przepełnioną energią, która szuka ujścia. W końcu to ujście znajdzie. Na pewno. Spójrzmy na demografię. Wielodzietne, bliskowschodnie rodziny przeżyją po prostu starą Europę.

Państwa europejskie starają się nie dostrzegać tego problemu w skali makro. Warto panów polityków odesłać do podręczników historii. Przed Odsieczą Wiedeńską, zabiegi dyplomatyczne, czy też dyplomatyczne „nic nie widzenie”,  nie przyniosły żadnych efektów. Na Turcję też trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. To ładnie, że od kilku lat trwa taki polityczny flirt między Unią (czytaj Niemcami), a Turcją. Tylko, jakie to będzie miało skutki w przyszłości? Nie bójmy się tego powiedzieć: Turcja , to kraj muzułmański, zdominowany przez Islam.  Jak dla mnie, układ z Turcją, odnośnie tzw. imigrantów, to wejście z deszczy pod rynnę. Bo finał tej sprawy może być tylko jeden. Albo zaleje nas fala Muzułmanów teraz, albo poczekamy, aż z czasem, nieco węższym strumykiem, przypłynie ich ta sama ilość. Skutek będzie dokładnie taki sam.

Patrząc na demografię, matematyki nie oszukamy. Na przestrzeni stu lat Islam zdominuje tę część  świata. Jak byłem mały wyobrażałem sobie koniec świata, jako wielki kataklizm. Teraz patrzę na to zjawisko nieco inaczej. Końcem świata można również nazwać koniec naszego świata, naszej cywilizacji. Oczywiście, powtarzając za moim ulubionym publicystą, jestem kiepski, ale chrześcijanin i w cuda wierzę. Kto wie, być może nadejdzie czas kolejnej odsieczy. Tylko gdzie teraz Sobieskiego szukać?

P.S Odnośnie pierwszej Odsieczy, polecam „Pamietniki Mroczka” autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego. Lektura przyjemna, krótka i dająca posmak „tamtych czasów”.

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale