Jakiś czas temu pisałem już na ten temat: http://platos.salon24.pl/113453,platformo-nie-pekaj ale w sezonie ogórkowym, pozwolę sobie napisać coś więcej, tym bardziej że właśnie dyskusja o prezydenckich szansach rozgorzała na nowo.
W mojej ocenie debata na łamach RZ, oceniająca szanse Lecha Kaczyńskiego obciążona jest jedną podstawową wadą. Dyskusja skupia się na Lechu Kaczyńskim, który mimo licznych słabości może być najbardziej pewny wejścia do 2 tury. Ostatnie wybory pokazały, że LK może liczyć na twardy ok. 30% elektorat co w cuglach da mu II turę.
Zadziwia zatem przyjęta optyka dyskusji w RZ – podejrzewam, że obaj oponenci raczej dla dobra debaty przyjęli radykalne stanowiska.
Jeśli nie zdarzy się nic dramatycznego Donald Tusk też w 2 turze się znajdzie, ale zużyty rządzeniem, z dużym balastem niezadowolonych, zmęczony walką na noże z Olechowskim. Już dziś Donald to nie ten świeży, trendy, cool, jazzy, młodzieniaszek biegający za piłką. To koleś, który nie wzbudza już nawet większych emocji – dokładnie jak przed wyborami w 2005 roku. Premier, którego przerosły problemy a światła w tunelu przecież jeszcze nie widać.
Autorzy dwugłosu, mylą też cele uczestników prezydenckiego wyścigu. Olechowski wcale nie gra o prezydenturę, on gra o wejście na scenę polityczną dla SD. Uczynienie wyłomu w zabetonowanej scenie politycznej możliwe jest tylko w wyborach personalnych gdzie struktury partyjne nie mają takiego znaczenia. Olechowski doskonale sobie zdaje sprawę ze na prezydenturę nie ma najmniejszych szans ale uzyskanie dobrego wyniku, pozwoli zaistnieć SD a jemu samemu wejść do I ligi w następnych wyborach.
To czy SD odniesie sukces w wyborach parlamentarnych uzależnione jest jeszcze od jednego „małego” warunku – Tusk musi przegrać prezydencką batalię. Jeśli Tusk wygra to największym przegranym będzie tandem Piskorski- Olechowski, bo Platforma nabierze wiatru w żagle i zmiecie nowe ugrupowanie.
Olechowski będzie więc w 2 turze grał na porażkę Tuska i po cichu wspierał Kaczyńskiego. Po cichu bo oficjalnie nie może mając na uwadze liczebny antypisowski elektorat – który tego wsparcia nigdy by mu nie wybaczył.
Chyba, że celem Olechowskiego jest przejęcie PO. W tym scenariuszu, w drugiej turze dogaduje się s Tuskiem i oddaje mu swoje poparcie ten zaś oddaje Olechowskiemu władzę w Platformie. Jest to jednak scenariusz mało prawdopodobny, dlatego że wojna na noże już się zaczęła. Jeśli wypływają na wierzch haki a to na Grasia, a to na Piskorskiego (niezależnie od tego kto go ujawnił) połączenie z SD musi Platformie zaszkodzić, ba może zaszkodzić obu ugrupowaniom.
Poza tym, na drodze do przejęcia władzy w PO, stoi jeszcze zastęp Schetyny i pewnie kilku innych nadambitnych których w żadnej partii nie brakuje.
Myślę zatem, że Piskorski już wybrał scenariusz wrogiego przejęcia elektoratu. Wskazuje na to nie tylko wysyp haków ale i niewątpliwa chęć osobistego rewanżu.
Piskorski ma powody by poczuć się silny. Nastąpił bowiem nagły odpływ sympatii mediów do Platformy.
Czy nie odnosicie Państwo wrażenia że dziennikarze ze stacji komercyjnych są doskonale przygotowani do ukłucia PO niemal w każdej rozmowie? Nagle kojarzą fakty z przeszłości, sprzeczności w wypowiedziach, wypominają niespełnione obietnice. Do rangi skandalu urastają premie w spółkach skarbu państwa, Każde zdarzenie pedofilskie jest tematem na wypomnienie tuskowej obietnicy kastrowania pedofilów. Czy przez ostatnie miesiące nie dochodziło do pedofilskich przestępstw? Dochodziło ale nikt Premierowi nie wypominał kastracji.
Do tego fatalny w skutkach będzie konflikt o pieniądze z tzw. twórcami kultury. Ze środowiskiem nie tyle silnym politycznie co w swej histerii ogromnie wpływowym i dla Platformy zasłużonym. Czy jeszcze kilka tygodni temu wyobrażali sobie Państwo, Hołdysa żebrzącego u znienawidzonego Prezydenta o veto? Jak teraz Hołdys ma krytykować Lecha Kaczyńskiego? No jak?
Wszystko to pokazuje jak zmienia się układ sił. Platforma traci aktywa rządzenia – Olechowski odbiera know-how chłopaków z służb a „Pan kryzys” wysuszył najważniejsze źródło władzy – pieniądze. A przecież najemnikom i klakierom trzeba czymś zapłacić.
Teraz Donald Tusk nie posiada już narzędzi władzy za to coraz dotkliwiej będzie odczuwał tą drugą stronę medalu – oczekiwania, pretensje i ludzką frustrację, rozczarowanie niespełnionymi obietnicami.
To stwarza Lechowi Kaczyńskiemu nadzwyczaj komfortową sytuację. Tworzy się bowiem drugi front antytuskowy. Olechowski grając zręcznie jest w stanie odebrać Tuskowi nie tylko całe skrzydło liberalne ale i elektorat wizerunkowy, elektorat antypisowski a nawet ten tabloidowy. Co zostanie PO? Tylko Gowin?
W tej rozgrywce nie dziwi zatem zwlekanie Platformy w sprawie in vitro. Właśnie to może być ten wspomniany przez Tomasza Sakiewicza „efekt motylich skrzydeł”. W Platformie też przecież odbywa się walka buldogów i Gowin (i nie tylko on) walczy o własną niezależność o silniejszą pozycję. Ta wewnętrzna walka zafunduje nam konflikt ideologiczny i zmusi Platformę do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Skrzydła radykalne obsadzą SLD i PiS zaś o tort umiarkowany powalczy PO i SD.
Platforma musi więc tracić a Platforma to Tusk.
Prezydent za sprawą Olechowskiego wrócił do gry, choć sam jeszcze kilka tygodni temu, nie dawałem mu wielkich szans nawet na 2 turę.


Komentarze
Pokaż komentarze