Bardzo uradował mnie tekst Galopującego Majora, traktujący o rzekomej radości jaką mieliby odczuwać krytycy rządu Donalda Tuska z powodu jego stoczniowej kompromitacji.
Autor arbitralnie twierdzi, że odczuwamy radość z dramatu stoczniowców. Ot klasyka erystyki. Takie imputowanie nam złych intencji, podłych uczuć. Autor oczywiście nie wskazuje przykładów takiej radości. On po prostu utożsamia słuszną krytykę spadającą na rząd z podłą satysfakcją z cudzej krzywdy.
W omawianym wpisie Galopujący Major daje nam przykład nie tylko myślenia trybalnego, ale też chyba nieświadomie, unaocznia nam własne intencje i sposób myślenia – czerpania radości z cudzych porażek i życzenia „wszystkiego najgorszego”. Stara się on projektować na nas własny system wartości, własny sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości.
Wszystko w tonie wyższości i pod płaszczykiem odrazy jaką wzbudza w nim nikczemna radość (którą sam przecież wymyślił i nam usiłuje imputować!!!)
Mierzy nas Pan Major swą małą podłą miarą, która jest zapewne rozpowszechniona w jego środowisku, sądząc także z wypowiedzi niejakiego Kuczyńskiego. Oto ten ponoć intelektualista, na wieść o zwycięstwie PiS w wyborach, życzył Polsce wielkiego kryzysu. Nie przypominam sobie ktytycznego tekstu Majora na ten temat a było o tym głosno.
Galopujący Major myli uczucia, które nam towarzyszą. My jesteśmy głęboko przygnębieni skalą kompromitacji obecnej ekipy, tym jak szkodliwe konsekwencje niosą nieudolne rządy Donalda Tuska i całej jego zgrai przydupasów, ministrów, propagandystów, agentów i lobbystów.
Nie mniej niż powyższe, przygnębia mnie stan psychiczny i zaślepienie elektoratu rzadzących nieudaczników. Martwi mnie sposób ich myślenia i zacietrzewienie, jakaś irracjonalna nienawiść, wynikająca chyba z niechęci do przyznania się przed samym sobą, że to w co tak święcie wierzyli (premier, partia, ideologia etc) okazało się tak słabe, tak nieudolne, tak żenujące…
Co zatem mnie cieszy w notce Majora?
Przecież ten tekst jest wyrazem tragicznej bezradności Galopującego Majora, który musi uciekać się do prymitywnej erystyki by obronić własne poczucie wartości. Tak dysonans poznawczy u Pana Majora wzbudził zwątpienie we własną wartość. Jakże to czy mógł się tak strasznie mylić? Tyle tekstów tyle potu i tyle wiary... poszło na marne?
Tekst ten pokazuje jak rozpaczliwa jest sytuacja Majora. Jak bankrutuje jego wiara w te rządowe tępaki, w te impotentne polityczne eunuchy, które Major j jemu podobni tłumnie i tak radośnie wsparli w wyborach.
Argumentacja Majora wypływa nie z racjonalnego myślenia choć usiłuje on nadać tej argumentacji racjonalne podstawy, ale (podobnie jak u Kuczyńskiego) z odpowiedzialnego za pierwotne emocje „mózgu gadziego”.
Jest taka teoria obrazująca na przykładzie drzewa, stan emocjonalny i zachowanie człowieka. GM zszedł z poziomu korony drzewa (racjonalności), zszedł nawet z jego pnia (poziom reprezentujący cechy nabyte – wychowanie etc) do korzeni (poziom reakcji odruchowej, genetycznej) pokazując nam w pełnej krasie granice swojego intelektu i to jak silny dysonans musi odczuwać. To zawsze jest żenujące.
Życzliwie życzę Panu Majorowi bardziej udanych tekstów, przede wszystkim uczciwych w argumentacji i powrotu do pełni władz umysłowych, zapanowania nad własnymi emocjami. Pisanie w takim stanie budzi śmieszność i zażenowanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)