Obecna sytuacja na rynkach światowych jest nieco odmienna od historycznie znanych nam w ekonomii przesileń i zmian gospodarczych trendów. Ostatnia bessa spowodowana pęknięciem bańki internetowej była prostą konsekwencją przerostu oczekiwań co do wpływu technologii internetowych na efektywność produkcji dóbr. Efektem były wyśrubowane ceny akcji dotcomów, poprzez efekt dochodowy skutkujące większą konsumpcją (stanowiącą 2/3 amerykańskiego PKB) i szybszym wzrostem PKB. Gwałtowna przecena zachwiała zaufaniem konsumenckim, zmniejszyła konsumpcję i PKB.
Zwykle szczyt giełdowej hossy przypada dużo wcześniej niż szczyt PKB. Inwestorzy śledzą wskaźniki wyprzedzające koniunkturę i wiedzą wcześniej o zmianie jej dynamiki lub odwróceniu cyklu. Tak było wtedy.
Inaczej jest tym razem. Pierwsze symptomy przegrzania rynku nieruchomości w USA znane były już 2 lata temu. W sierpniu zeszłego roku nastąpiło przewidywane gwałtowne tąpnięcie. Do akcji wkroczył Fed (kosztem własnej wiarygodności) i media uspokajając i zaklinając rzeczywistość. Indeksy przestały spadać, zaczęły rosnąć i zrobiły nawet nowe rekordy.
Jest to dla mnie wysoce niepokojące, gdyż nie jest to typowe zachowanie. Wygląda mi na to że główni gracze przez rok dystrybuowali papiery przenosząc je na instrumenty mniej ryzykowne. Trend i rekordy na złocie zdają się tą tezę potwierdzać.
Media zaś naiwnym płotkom malowały miraże wysokich zysków. Im więcej tych płoci straciło pieniądze tym mocniejsze będzie przełożenie na PKB.
W Stanach dodatkowo doszło do niebezpiecznej sytuacji na rynkach kredytowych. Poziom złych długów przerasta możliwości finansowe banków. Fed stanął przed wyborem albo społeczeństwo więc PKB albo banki. Wybrał to pierwsze i zrobił katastrofalny błąd. Obniżka stóp do realnie ujemnej wartości w dłuższej perspektywie może doprowadzić banki do bankructwa. Jak wpłynie to na społeczeństwo?
Moim zdaniem kryzys jest nieunikniony. Każda decyzja władz monetarnych będzie błędna i pogłębi jedynie i tak złą sytuację. Niewybaczalne błędy popełniono kilkanaście miesięcy wcześniej. Pozwolenie wtedy na spowolnienie gospodarcze uspokoiłoby zarówno rynki akcji jak i rynek nieruchomości. Tak się nie stało i teraz oba problemy mamy jednocześnie. Podziwiam wiarę i optymizm tych, którzy wierzą że żyjące z eksportu Chiny lub Indie będą w stanie zastąpić amerykańską lokomotywę. Wystarczy porównać konsumpcję per capita.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)