Najlepszym produktem eksportowym USA nie jest rakieta Patriot, z pewnością nie jest to samolot wielozadaniowy F-16. Od wielu dziesięcioleci takim produktem jest amerykański dolar.
To on jest podłożem wielu wojen szczególnie na bliskim wschodzie. Absurd uzna ktoś? Niekoniecznie.
Podobno więcej jest dolarów za granicą USA (tj. w rezerwach walutowych państw, w rezerwach przedsiębiorstw i banków) niż w amerykańskiej gospodarce. Czym więc jest każdy wyeksportowany dolar? Pożyczką udzieloną Ameryce przez świat. Rząd amerykański gwarantuje, że Ameryka za każdego dolara wypłaci ekwiwalentną ilość dóbr (kiedyś złota). Z każdym dniem ilość dóbr do oddania maleje bo spadająca wartość dolara to spadająca wycena pożyczki. Dolar spada bo rosną wątpliwości czy Ameryka będzie w stanie spłacić tą pożyczkę.
Czy więc ta sytuacja jest dla USA korzystna? Nie bo traci definitywnie swoją pozycję i wpływ na resztę świata. Ponadto ich majątek i wycena aktywów w USA gwałtownie maleje. I co najważniejsze maleje możliwość prowadzenia wojen bo rosną jej koszty wyceniane w dolarach.
Spadek wartości dolara (podobnie jak każdego pieniądza) uwarunkowany jest też popytem na niego. Ekonomia wyróżnia kilka determinant popytu na pieniądz:
- powód transakcyjny, który wynika z konieczności posiadania pieniądza w celu dokonywania operacji handlowych;
- powód przezornościowy, który wynika z niepewności co do przyszłych dochodów i wydatków oraz dążenia do bezpieczeństwa;
- powód spekulacyjny, który polega na dążeniu do posiadania pieniądza przynoszącego zysk w przyszłości;
- powód portfelowy rodzi popyt portfelowy, który jest konsekwencją występowania skłonności do posiadania pieniądza w sytuacji niechęci do podejmowania ryzyka.
Jasno więc widać, że dopóki większość transakcji (np. za ropę) dokonywana była w dolarach popyt na niego musiał być wysoki. Przedsiębiorstwa i państwa musiały posiadać dolary a banki musiały je na dużą skalę zabezpieczać więc też wtórnie musiały je posiadać. Podobnie było z graczami giełdowymi.
Dla banknotu z wizerunkiem Waszyngtona problemy zaczęły się od momentu gdy powstała nowa stabilna i wiarygodna waluta - Euro. (Moim zdaniem był to jednak strzał w stopę cywilizacji zachodniej o czym w poprzednich postach)
Coraz więcej państw próbuje zdywersyfikować ryzyko i odejść od dolara
Na pewno duży w tym udział mają wywiady państw takich jak Rosja czy Chiny.
Co mają do tego wojny? Wojny na bliskim wschodzie były między innymi o to by nikomu do głowy nie przyszło od dolara w transakcjach ropą.Teraz jednak Ameryka stoi w obliczu poważnego kryzysu. Utrzymania statusu dolara jest niemożliwe. Trend się odwrócił i nawet rosnące ceny złota (redukująca skutki utraty wartości waluty – amerykanie posiadają duże zasoby tego kruszcu) czy militarna potęga USA szybko tego trendu nie odwróci.
PS: Na tym przykładzie można wyciągnąć szersze wnioski o skuteczności i efektywności demokracji jako systemu sprawowania władzy lub też skutkach jej niedoboru. O roli mediów w demokracji. W mojej ocenie demokracja przegrywa z ustrojami quasi dyktatorskimi.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)