Zadziwiająca jest ta troska części mediów i komentatorów życia publicznego o nieskalane oblicze Słońca Peru i jego rządu. Jednak morze hipokryzji jakie wylało się dziś z wpisu JM Nowakowskiego jest wprost porażające.
Histeria (jak mówi Nowakowski) się rozpętała nad tą podróżą! Krytykę nazywa „wyciem” a dalekie wizyty w innym stylu niż ta wycieczka zwie "wygłupianiem się". Tych zaś, którzy krytykują sprowadza do intelektualnych pantofelków z prowincjonalnym (pogardliwie?) systemem wartości. I on ma czelność mówić o „spsieniu debaty” i o „tabliodyzacji dyskusji”
Wypada zapytać Pan gdzie Pan był ze swoim świętym oburzeniem gdy:
- Pitera na wyścigi z HGW w wyliczała ile to ratusz za czasów LK wydał na wino dla kombatantów i że ktoś służbową kartą zapłacił 40PLN za szampon? Rozumiem, że wtedy to była troska o standardy i uczciwość w życiu publicznym... teraz pomstowanie o głupie 2 bańki to histeria!!!
- media wytykały LK ile to wydał na hotel w USA
- Premier urządzał kompromitujące szopki z lotami czarterowymi do USA szukając wątpliwych oszczędności (150 tys?).
- Premier szczycił się oszczędnościami rzędu 10tys PLN na swym grillorędziu. Wtedy nie było to dziadostwo?
- gdzie są dziś wszyscy Wyznawcy Zakonu ConDonka wyliczający ile to dzieci można by nakarmić za te 150tys
- dlaczego nie słychać było Pana głosu gdy Premier w imię propagandowego „taniego państwa” obcinał budżety kancelarii Prezydenta, liczbę ochroniarzy… krytykował Bizancjum
- o dętych akcjach typu: karetka24 dla Prezydenta już nawet nie będę wpominał.
Nie przypominam sobie by napisał Pan równie emocjonalny wpis. Dziś nie ma Pan najmniejszego prawa mówić o histerii. Dał Pan świadectwo swej obłudy i nie mam wątpliwości, że nie bezinteresownego wazeliniarstwa.
I merytorycznie.
Uznaje się Pan za znawcę polityki. Czemu więc emocjonalnie uczestniczy Pan w tej „turystycznej szopce” a nie napisze Pan nam biednym pantofelkom:
- z kim spotkał się DT i jaki był harmonogram wizyty
- na jakie tematy rozmawiał
- jaki ma to wpływ na naszą politykę/rację stanu.
- kogo zabrał i w jakim celu
- ilu biznesmenów zabrał i jaki będzie z tego pożytek
Ach nie wie Pan? Przecież takie informacje to podstawa. Zawsze tego typu informacje trafiają do mediów. Teraz nie trafiły bo okazało by się że: był 1 dzień pracy i 7 dni zwiedzania. I proszę nie mydlić oczu że Premier musiał odsiedzieć równą ilość godzin w każdym z odwiedzanych krajów bo taki argument to intelektualne dno. Ciekawe czy protokół dyplomatyczny rozróżnia czas spędzony na wyciecze i w kiblu na lotnisku.
Co wiemy o tej wizycie. Dowiedzieliśmy się paru banałów:
- że żona Premiera kocha kulturę Inków (wow)
- że uważa dziennikarzy za „złych ludzi”
- że wycieczka jest podróżą życia i spełnieniem marzeń żony premiera
- że Donald zasłużył na medal
- że się celem wycieczki jest udzielenie rad jak zniwelować biedę w Ameryce Południowej. A kto na ten temat wie więcej niż nasz kochany Premier? Przecież u nas żyje się lepiej wszystkim. Nieprawdaż?
Dzięki Junonie zaś http://nowakowski.salon24.pl/75334,index.html#comment_1105469
dowiedzieliśmy się także, że to wszystko lipa bo Premier pojechał zupełnie nieprzygotowany i szczyt gospodarczy olał.
Dowiedzieliśmy się, że Donald Tusk kocha także H. Chaveza. Jak ma jednak nie kochać skoro H.Chavez przy JK to pikuś a nie żaden dyktator.
I na koniec ci co wątpili przekonali się, że te zarzuty Macierewicza względem Pana osoby musiały mieć twarde podstawy. Takiej dezinformacji i propagandy jaką zaprezentował Pan swoim wpisem już dawno nie widziałem. Maski spadają… i okazuje się kto naprawdę jest prowincjonalny a kto jest ze WSI.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)