Od lat zastanawiam się nad rolą jednostki w wydarzeniach wyższego rzędu. Wiele moich przemyśleń i wątpliwości zawarła Katarzyna w swoim wpisie Po co mi prawda historyczna
Nigdy nie możemy być pewni, że to w czym uczestniczymy w życiu politycznym (lecz także prywatnym) nie skończy się wielką katastrofą lub okaże się, że od początku było kłamstwem a my maluczcy uczestnicy jedynie jej tłem, lub co gorsza pożytecznymi idiotami. Wątpliwości Katarzyny odbieram jako objaw zdrowej refleksji, tym lepszej gdyż dokonanej w trakcie trwania procesów których dotyczy, a nie z ręką w nocniku. To pożyteczny odruch pozwalający uniknąć owczego pędu. Świadczy o indywidualizmie i niezależności myślenia choć są i tacy, którzy tą refleksję nazwą spiskową teorią dziejów, schizofreniczną nieufnością czy obsesyjna podejrzliwością dowodzac jedynie o ich uproszczonym myśleniu o rzeczywistości.
Wątpliwości i krytyczne myślenie są pożądane. Nie możemy jednak dać się do końca okraść z tego co wielkie, przez tych co na nadziei i poświęceniu tych trybików, zrealizowali swoje prywatne plany, leczyli swoje osobiste kompleksy i ambicje lub uczestniczyli w zorganizowanym kłamstwie i zniewoleniu itd.
Tak jest z PW’44 gdzie banda publicystów stawia się w roli mentorów i specjalistów od historii alternatywnej, z pozycji moralnej i intelektualnej wyższości (vide Warzecha) podważa sens powstania i rzeczywiste bohaterstwo poległych. Deprecjonuje sens walki o wolność i obiektywną wielkość tego zrywu. Tacy obiektywni, zdystansowani od emocji myśliciele z Bożej łaski, odbierają nam dziś to co pozostało z tego bohaterskiego wyczynu – dumę. Oni wespół z bolszewickimi propagandzistami wmawiają nam, że wojnę wygrało czterech pancernych przy współudziale czworonoga i kapitana Klosa.
Podobnie jest z Solidarnością. Była ona protestem 10 milionów ludzkich serc a nie tak jak usiłują nam przedstawić „specjaliści od śpiewu i mas”, wygraną jednego bohaterskiego elektryka, który na koniec okazuje się TW Bolkiem.Zauważmy, że ci sami spece, którzy wcześniej protestują przeciwko pamięci PW'44, widząc w tym jednowymiarowość i zaściankowość myślenia, dziś wymagają od nas współudziału w budowaniu fałszywej legendy Wałęsy. Protestują przeciwko ujawnieniu prawdy pozwalającej odbrązowić tą postać. Wymagają myślenia narzuconymi kliszami, które jeszcze 10 lat temu były przecież negatywem klisz obecnych – to Wałęsa był wtedy durniem i s…synem (vide Michnik).
Przykładów medialnego sterowania świadomością społeczną i odbieraniem nam radości z rzeczy wielkich można przecież mnożyć:- ujawnienie agenturalnej współpracy o. Hejmo tydzień po śmierci JPII, - kłamliwy artykuł w GW w 50 rocznice PW o AKowcach mordujących powstańców getta, - czy przykład zaś z ostatnich dni - nagłośnienie historii 14-latki o imieniu Agata (przypadkowo zmienione na Agata?) gdy tydzień wcześniej Agata Mróz dała świadectwo wielkości swego człowieczeństwa, poprzez macierzyństwo (przeżywające obecnie w społeczeństwie głęboki kryzys)
Wszystko po to by inspiracja bohaterstwem wielkością tych współczesnych i historycznych postaci nie wzbudziła w nas maluczkich niepożądanych przez propagandzistów uczuć czy refleksji.
Uczestnictwo w wydarzeniach wielkich jakim jest powstanie Solidarności jest powodem do osobistej dumy nawet wtedy gdy przywódcy okazali się zdrajcami, głupcami lub po prostu niegodnymi miejsca jakie często przypadkiem otrzymali od losu.
Uczestnikom historii i ich spadkobiercom pozostała duma, której nie powinien zmącić fakt, że wielu czołowym postaciom tamtych wydarzeń „ostał się jeno sznur”.
Czyńmy więc swoje w zgodzie z własnym sumieniem bo walka nie toczy się na jasno wytyczonych frontach, wróg nie stoi po drugiej stronie barykady – czasem siedzi okrakiem na barykadzie a czasem jest wśród nas – historia odbrązowiona pokaże kto jest wrogiem, kto pożytecznym idiotą a kto bohaterem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)