platos platos
58
BLOG

Gruzja to epizod w zmianie trendu wyższego rzędu

platos platos Polityka Obserwuj notkę 12

Sytuacja w Gruzji obudziła społeczeństwo. Rozbudziła na moment z postpolitycznej śpiączki. Niestety Gruzja to jednak epizod i kolejny zwiastun nadchodzącego kryzysu od dawna słabnącej cywilizacji zachodniej. Kryzysu na własne życzenie, będącego wynikiem wieloletniej niefrasobliwości i naiwności w ocenach.

 

Analiza kończącego się trendu

Kulminacyjnym punktem siły obecnie kończącego się trendu był rozpad imperium sowieckiego. Nie odbyło się to oczywiście za jego zgodą, choć transformacja w państwach z sowieckiej strefy wpływów przebiegała w mniej lub bardziej kontrolowany sposób. Stratedzy sowieccy widzieli nieuchronność tego upadku dużo wcześniej (lata 70?). Dobrze się do niego przygotowali i zachowali wiele cennych aktywów przez prawie 20 lat marginalizacji. Pozwolenie na to, to duży błąd zachodu.

Słabość imperium finalnie spowodowała jego rozpad. Jakie były przyczyny tego rozpadu? Niewydolność gospodarcza, która w konsekwencji doprowadziła do degradacji także siły militarnej.

 

Obecnie, przez 20 letnią niefrasobliwość zachodu, sowieckie imperium odżywa i odzyskuje siłę, zaś dotychczasowy hegemon USA słabnie z miesiąca na miesiąc. I co najgorsze słabnie właśnie gospodarczo. Małym więc pocieszeniem jest to, że militarnie ciągle jest najsilniejszy.

 

Tymczasem żywiony lenistwem zachodu wyrósł też nowy wielki gracz Chiny a rośnie też następny Indie. Państwa zachodnie przegapiły też moment, w którym należało zainwestować ogromne środki w nowoczesne technologie uniezależniające gospodarkę od surowców.

 

Od pewnego czasu obserwuję jak państwa demokratyczne przegrywają z państwami autorytarnymi i quasi-totalitarnymi. Okazuje się, że krótkoterminowa efektywność podejmowania decyzji, osiągania celów i rozwoju w demokracji jest zdecydowanie słabsza niż w totalitarnych Chinach czy Rosji. Jest wiele przyczyn tego stanu ale główne to przyczyny społeczne. Skłonienie rozleniwionych dobrobytem społeczeństw do koniecznych reform, modernizacji i choćby krótkoterminowych wyrzeczeń graniczy z cudem. Leniwe społeczeństwo demokratyczne poza wolą pozytywnych zmian i samodyscypliną, z różnych przyczyn zatraciło też tożsamość i poczucie wspólnoty narodowej. Nastawione roszczeniowo społeczeństwa zachodu eskalowały żądania kolejnych praw i przywilejów na wzór rzeczpospolitej szlacheckiej. Jak to się skończyło doskonale wiemy.

 

Państwa totalitarne umiejętnie zaprzęgły w swej polityce idee wolnego rynku przez co zachodnie demokracje straciły przewagę, którą dawała lepsza alokacja zasobów. Totalitaryzmy wykorzystują też ogromną energię swych biednych społeczeństw – pragnących żyć jak ludzie zachodu, do odtworzenia własnej potęgi. Dzięki tym czynnikom ich gospodarki rozwijały się szybciej niż kiedykolwiek, powodując jednocześnie, iż rozwój pozostałych wymagał większych nakładów i niemożliwej (z przyczyn opisanych powyżej) większej efektywności.

 

Globalny rozwój gospodarczy, szybszy niż rozwój efektywności i technologii, doprowadził do szalonego wzrostu cen surowców strategicznych. Niekontrolowana globalizacja (sama w sobie korzystna) jako zjawisko nowe doprowadziła do tego, że bogate społeczeństwa nieświadomie (?) żyły na kredyt – chętnie udzielany przez państwa totalitarne. Można to porównać do narkomana zadłużającego się u swego dealera. Demokracje uzależniały się coraz bardziej.

 

W kąt poszły ideały praw człowieka tak przestrzegane w relacjach wewnętrznych. Poświęcono je na rzecz taniego i łatwego życia bądź to zacieśniając współpracę z Chinami eksploatując je niewolniczą pracą albo prowadząc kolejne wojny mające na celu podtrzymanie własnej pozycji hegemona. Demokracje w ten sposób rozmieniły swój kapitał moralny. Takie postępowanie przyspieszało rozkład moralny społeczeństw ich spójność a potęgowały roszczeniowe wewnętrzne walki o „postaw czerwonego sukna”.

 

Na to wszystko nałożył się niszczący i szkodliwy spór wewnątrz cywilizacji zachodniej. Spór o dominację i władzę. Łącząca się Europa (głównie Niemcy i Francja) domagała się prawa realnego współdecydowania. Często usiłując wymusić prawo głosu, negowała pomysły USA lub wręcz szkodziła jej interesom.

Obawiam się też, że Niemcy zawiązały sojusz z Rosją, który kosztem USA pozwoli Rosji odzyskać status imperium i wiele stref wpływów, zaś Niemcom decydującą rolę w UE. Jest to sojusz tymczasowy i któreś z tych państw (Niemcy) zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Niestety my też zapłacimy.

 

Kiedy nastąpi ponowna zmiana trendu?

W momencie gdy A) uniezależnimy się od totalitaryzmów - w szerokim rozumieniu (strach jest formą uzależnienia) wiec i B) przestaniemy się ich bać – będziemy silniejsi.

Możliwe jest to w długim terminie. Demokracje i wolny rynek lepiej dostosowują się bowiem do zmian strukturalnych (taką zmianą jest fizyczne wyczerpanie się zasobów np.: ropy). Zasadniczym pytaniem jest to czy totalitaryzmy pozwolą na to i dadzą nam na to czas? Moim zdaniem nie popełnią tego samego błędu co zachód wobec nich. W każdym razie zrobią wszystko by przedłużać stan uzależnienia i jego siłę – pozwoli to rozbudować własną strefę wpływów odbierając ją zachodowi. (Kaukaz, Bałkany, Bliski Wschód, Europa Środkowo-Wschodnia, Azja, Europa Zachodnia…)

 

Elementy uzależnienia są wszystkim znane. Od Rosji uniezależnimy się gdy powszechne staną się technologie pozyskania energii nie oparte na surowcach (ropa, gaz). Od Chin – gdy obecne chińskie pokolenie wejdzie fazę poprodukcyjną bo to oznacza katastrofę demograficzną.

Dygresja: Warto też zwrócić uwagę i rozważyć współuzależnienie Chin – gospodarka oparta na eksporcie (nie może bez szkody własnej zażądać np. spłaty zadłużenia - narażając się na przegraną wojnę handlową) i uzależnienie żywności (substytut energii- biopaliwa). W mojej opinii większym zagrożeniem są więc sowieci, największym zaś połączone siły tych państw – daje im to bowiem nieprawdopodobny efekt synergii – każde posiada ogromne zasoby, których brakuje drugiemu z graczy. Potworna mieszanka!!!

 

Kiedy zaś przestaniemy się ich bać? Gdy będziemy dysponowali bronią lepszą niż oni posiadają. Tarcza antyrakietowa jest tu najlepszym przykładem. Logika wskazuje, że tylko silny sojusznik będzie nas w stanie obronić. Każdy system wzmacniający obronę naszego sojusznika wzmacnia więc też naszą pozycję. Tarcza jest więc niezbędna by kiedyś USA nie bało się użyć siły przeciwko agresorom, którzy będą chcieli potraktować nas tak jak Rosja potraktowała Gruzinów. To jest jasne ale niestety nie dla wszystkich.

Inaczej też należy spojrzeć na nasz udział w misjach zagranicznych (Irak, Afganistan).

Nie przypadkiem (krótkotrwałe moim zdaniem) zawieszenie broni nastąpiło w chwili gdy 2.000 świetnie uzbrojonych i doświadczonych żołnierzy gruzińskich powróciło do kraju.

Nie możemy tylko patrzeć przez pryzmat własnych doraźnych korzyści – choć i o nich nie wolno nam zapominać chcąc uniezależnić się także od świata zachodniego – czyli mieć coś do powiedzenia i prawo głosu by powiedzieć także im nie a nie „korzystać z okazji by cicho siedzieć”

 

PS: Zdaję sobie sprawę że powyższa analiza jest spłycona (względy objętości tekstu) i trochę chaotyczna. Nie ujmuje wszystkich przyczyn, zagrożeń itp. Powstała z myślą przybliżenia mojego punktu widzenia na to co dzieje się dziś w także Polsce – i jak ważne decyzje są dziś podejmowane. Mam nadzieję, że obecnie rządzący są w stanie zrozumieć i unieść ciężar tej odpowiedzialności. Jeśli nie o ich głupocie nasze dzieci (jeśli przeżyją) przeczytają po rosyjsku lub po chińsku.

platos
O mnie platos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka