0 obserwujących
7 notek
4462 odsłony
103 odsłony

Polska marka: skoczkowie narciarscy

Wykop Skomentuj2

Dawid Kubacki zdobywając mistrzostwo świata stał się kolejnym po Adamie Małyszu i Kamilu Stochu bohaterem wyobraźni zbiorowej. Sukces skoczków narciarskich stanowi efekt udanego połączenia tradycji, kibicowskiej ofiarności i zmysłu biznesowego wszystkich, którzy uznali ten niebezpieczny sport za okazję do promocji i zarobku.

Bardzo polski był ten konkurs nie tylko dlatego, że nasi rodacy zajęli w nim dwa pierwsze miejsca. 

Prawie jak Somosierra 

Kubacki po złoty medal szarżował z 27 miejsca po pierwszej serii, a Stoch po srebrny – z osiemnastego, co w gronie elity skoczków prawie nigdy się nie udaje. Warunki pozostawały krańcowo trudne, padał deszcz, a w koleinach, jakie od nart tworzą się na rozbiegu skoczni stała woda, co dla sportowców oznacza spore niebezpieczeństwo. W dodatku jeszcze – była to ostatnia licząca się konkurencja (miksta – wspólnie punktowanych skoków kobiet i mężczyzn, dopiero wprowadzonego do programu, nie traktuje się równie poważnie) mistrzostw… uznanych już przez komentatorów za przegrane, skoro wcześniej biało-czerwoni po wielu znakomitych latach tym razem ani jednego medalu nie zdobyli…

Po raz kolejny polscy sportowcy dali rodakom powód do dumy, w sytuacji gdy musimy się wstydzić za sterników rodzimej gospodarki i polityki. Podobnie w latach 50. triumfy bokserów z polskiej szkoły Feliksa Stamma, w latach 60 rekordy lekkoatletów z Wunderteamu i w dziesięcioleciu 1972-82 zwycięstwa piłkarzy Kazimierza Górskiego, Jacka Gmocha i Antoniego Piechniczka stanowiły dowód możliwości i talentów Polaków, które nie mogły się wówczas objawić w dziedzinach najnowszych technologii ani w życiu społecznym. 

Modelarz, który zadziwił świat 

Nikt zapewne nie jest w stanie ocenić na gorąco, ile dziś warta jest marka: Dawid Kubacki. Jednak podobnie jak wcześniej Małysz i Stoch – okazuje się on postacią niebanalną, alternatywą dla celebrytów znanych z tego, że są znani. Jego sukces da się zważyć i zmierzyć, bo nie wyznaczają go ikonografie na Instagramie z wakacji w Tajlandii czy nieco droższych na Mauritiusie. Nie tak małomówny jak Małysz, choć skromniejszy od Stocha – wydaje się typem oryginała. Nie tylko z powodu długich włosów, przypominających trochę fryzury piłkarzy Górskiego czy czerwonych portek, które zdarza mu się zakładać na całkiem oficjalne okazje. Zainteresowania ma trochę jak Piotruś Pan – ten 29-latek z poważnym życiowym dorobkiem pasjonuje się modelarstwem, ukochany egzemplarz skonstruowanego osobiście śmigłowca wozi ze sobą na zawody i w nielicznych wolnych chwilach puszcza go jak drona. Marzy o lataniu, którego iluzję dają mu skoki, chciałby zrobić licencję pilota. Nie wierzę, że rodakom nie spodoba się ta wersja romantyzmu ich nowego Mistrza. I jego oceny bardziej już przyziemne, jak obserwacja, że częste kłótnie z dziewczyną Martą – kierowniczką działu w sklepie odzieżowym i wieloletnią sportsmenką od szermierki – dają mu motywację do treningu. Do wielu przemówi fakt, że na sukces pracował długo i żmudnie, złoto zdobył dopiero w wieku, w którym skoczkowie zwykli się zastanawiać, czym zajmą się po zakończeniu kariery. Psycholog, z którym od niedawna pracuje Kubacki miał zapewne w jego zwycięstwie udział niewiele mniejszy niż trener Stefan Horngacher. Polacy już nowego mistrza pokochali za to, czego mu się udało dokonać w pamiętanym jeszcze z olimpiady w Innsbrucku austriackim Seefeld, teraz zapragnie go poznać cały świat. Bo wbrew temu, co utrzymywali hejterzy, którym przeszkadzała Małyszomania i trzy olimpijskie złota Stocha – skoki narciarskie nie są wcale sportem niszowym. A dla ich ogromnej widowni Kubacki to Polak, któremu się powiodło. Tak zostanie na długo.

Skoki narciarskie to również teatr, tyle że dla milionów przed telewizorami i tysięcy obserwatorów konkursów na samych skoczniach. To całe show. Wybitny dziennikarz i mój przyjaciel Dariusz Tuzimek zawsze chętnie przywołuje przykład Eddiego Edwardsa zwanego Orłem. Brytyjczyk w odróżnieniu od innych championów… skakał blisko, ale publiczność oklaskiwała go i uwielbiała na równi z mistrzami. Ale taki fenomen był tylko jeden. Inni – żeby zyskać uznanie – musieli bić rekordy i wygrywać. Pamiętamy oczywiście głośny i uroczy film o bobsleistach z Jamajki. Zwykle jednak w skokach i w ogóle sportach zimowych liczą się przedstawiciele najbogatszych krajów. Małysz przez lata rywalizował z Niemcami, Stocha w tegorocznym pucharze świata wyprzedził jedynie Japończyk Kobayashi. Zwykle w podziale medali w skokach uczestniczyli też Austriacy i Norwegowie. Obecność Polaków w tym gronie – to ostatnie dwie dekady. Co nie znaczy, że wcześniej nie mogliśmy się pochwalić wybitnymi postaciami. Tyle, że ci bohaterowie nie mieli szczęścia lub… dopisało im ono tylko raz. 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport