Zdrada dyplomatyczna Donalda Tuska a służalczość wobec Niemiec – na kanwie wypowiedzi jego gdzie Premier informuje o „ nie podbieraniu” żołnierzy amerykańskich Niemcom
Analizując wypowiedź premiera Donalda Tuska w kontekście geopolityki, relacji polsko-amerykańskich, polsko-niemieckich oraz interesów Polski w świetle jego wypowiedzi premiera z 4 maja 2026 r. (podczas briefingu ). Kontekst jest jasny: administracja prezydenta USA Donalda Trumpa ogłosiła wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Pytanie dziennikarza dotyczyło możliwości „przechwycenia” tych sił do Polski. Tusk nazwał sprawę „delikatną” i stwierdził dosłownie:
„Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim.”
1. Geopolityczna ocena w kontekście interesów Polski – tu interesy Polski w wymiarze bezpieczeństwa są jednoznaczne i od lat formułowane ponad podziałami partyjnymi, przynajmniej deklaratywnie :
• Polska jest krajem frontowym NATO wobec Rosji (trwa agresja na Ukrainę ).
• Najsilniejszym gwarantem bezpieczeństwa jest obecność wojsk USA na terytorium RP – nie tylko rotacyjna (Enhanced Forward Presence), ale stała baza (tzw. Fort Trump, o którą zabiegały rządy PiS w latach 2017–2023).
• USA pod Trumpem 2.0 prowadzą politykę transakcyjną: redukują obecność w „starych” krajach NATO (Niemcy, Hiszpania), które płacą mało na obronę, i przenoszą ciężar na „nowych” płatników (Polska wydaje 4,7% PKB na obronę – lider NATO). Choć w tym przypadku Niemiec poszło o skutki aroganckiej wobec USA wypowiedzi Kanclerza Niemiec oceniającego negatywnie działania USA wobec Iranu.
Tusk podjął autonomiczną decyzję i świadomie zrezygnował z szansy na wzmocnienie wschodniej flanki NATO kosztem Niemiec. Argument „solidarności europejskiej” jest tu kluczowy – premier jawnie stawia swoje prywatne relacje z Berlinem (i Brukselą) wyżej niż bilateralną grę z Waszyngtonem (gwarantem istnienia suwerennej Polski w minionym wieku ) kosztem interesów Państwa gdzie jest Premierem. Jak mówią krytycy spłaca w ten sposób swoje zobowiązania wobec ludzi, którzy finansowali jego polityczną karierę ( pamiętamy reklamówki pełne niemieckich jeszcze wówczas marek – historia ta więc jest długa ) . A skutki dla Polski są niestety opłakane :
• Bezpieczeństwo: Utrata potencjalnie 5 tys. żołnierzy USA + sprzęt (m.in. ewentualnie systemy Patriot, HIMARS, lotnictwo) osłabia odstraszanie wobec Rosji. Niemcy od lat blokują lub spowalniają stałą obecność USA na wschodzie (obawa przed „decentralizacją” dowodzenia NATO i utratą wpływu). Czym działają na szkodę bezpieczeństwa Polski. Tusk de facto akceptuje niemiecką logikę „jednej Europy” zamiast polskiej logiki „pierwszej linii obrony”.
• Relacje polsko-amerykańskie: Trump ceni pragmatyzm i siłę. Polska pod Tuskiem pokazuje się jako kraj, który nie walczy o własne interesy, tylko „zachowuje solidarność”. Lub w polskiej nieco publicystycznej wersji jest niemieckim miękiszonem. To osłabia pozycję negocjacyjną w Waszyngtonie – zwłaszcza przy dobrych relacjach prezydenta Karola Nawrockiego z Trumpem. Plusem jest jedynie to, że USA wiedzą skąd bierze się takie zachowanie Premiera Tuska.
• Relacje polsko-niemieckie: Tusk zyskuje „punkty” w Berlinie („nie podbieramy wam żołnierzy”), ale kosztem polskiego bezpieczeństwa. Niemcy od lat traktują Polskę instrumentalnie (Nord Stream 2, blokada atomu, presja na rezygnację z reparacji wojennych w tle). Ta tzw. Solidarność jest jednostronna – Berlin nie wstrzymuje się przed działaniami szkodliwymi dla Polski (np. w sprawie energii czy migracji. Ostatnio znów zaczęło się wpychanie nielegalnych imigrantów do Polski o czym donosi Ruch Obrony Granic ).
Podsumowując tą wypowiedź Tuska należy wskaźać, iż jest ona klasycznym przykładem europejskiego multilateralizmu kosztem atlantyckiego bilateralizmu. Dla Polski (kraju o asymetrycznej zależności od USA) jest to niezwykle szkodliwe.
2. Wypowiedź tą należy również ocenić w kontekście zadań polskiego premiera wynikających z art. 146–152 Konstytucji oraz realizowanie polskiej racji stanu- i są one jednoznaczne:
• Reprezentować interesy narodowe Polski, a nie interesy Unii Europejskiej jako takiej.
• Zapewniać bezpieczeństwo zewnętrzne państwa.
• Prowadzić politykę zagraniczną w sposób suwerenny, a nie podporządkowany interesom któregoś z partnerów (nawet największego w UE).
Art. 146 ust. 9 Stanowi, iż Rada Ministrów sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi.
W Art. zaś 151 jest fragment, który definiuje jasno i w treści przysięgi składanej przez Ministrów ( w tym tego pierwszego) iż dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla nich ( owych Ministrów w tym pierwszego ) najwyższym nakazem.
Tymczasem Premier Tusk wprost w swojej wypowiedzi:
• Zastępuje interes narodowy interesem „europejskim” (czyli de facto niemieckim – największy gracz UE).
• Używa retoryki moralizującej („nie pozwolę na łamanie solidarności”), co sugeruje, że aktywna polityka Polski na rzecz własnych korzyści byłaby „nieelegancka” lub wręcz „nieeuropejska”.
• Ignoruje fakt, że USA same decydują o relokacji swych sił – Polska nie „podbiera”, tylko zabiegać winna o to, by siły te trafiły tam, gdzie są najbardziej potrzebne (wschodnia flanka). To nie jest łamanie solidarności NATO, lecz jej wzmacnianie.
Jest to klasyczny przykład „europejskiego kompleksu” części elit post-1989 ( jak dyplomatycznie określa się takie antypaństwowe zachowanie ): Polska ma być „dobrym uczniem” UE, nawet jeśli kosztem własnej racji stanu. Opozycyjny PiS (Kaczyński, Morawiecki, Szynkowski vel Sęk) odczytuje to jako „Tusk = Berlin” – nie jest to tylko czysta retoryka – ale wymowa faktów. Historycznie Tusk (rządy 2007–2014 i od 2023) konsekwentnie budował oś Berlin–Warszawa–Bruksela, kosztem suwerennej gry z Waszyngtonem.
3. Należy również dokonać oceny wpływu na kwestię budowy i wzmacniania suwerenności Polski i tu werdykt musi być również negatywny : wypowiedź Tuska jest regresem suwerenności Polski.
• Wszak suwerenność to zdolność do autonomicznego definiowania i realizowania interesu narodowego. Tusk zaś dobrowolnie ogranicza pole manewru Polski, by nie drażnić Niemiec. To nie jest suwerenność – to celowe samoograniczenie. Sprawia wrażenie jakby reprezentował interesy Niemiec
• W wymiarze militarnym: im więcej żołnierzy USA w Polsce, tym większa autonomia strategiczna wobec Rosji i… wobec potencjalnych zawirowań w UE/Niemczech. Odmowa „podbierania” zatem osłabia tę autonomię.
• W wymiarze politycznym: premier Polski publicznie deklaruje, że nie pozwoli na to, by Polska była „wykorzystywana” do wzmocnienia własnej pozycji. To odwrócenie logiki suwerennego państwa – suwerenne państwo właśnie wykorzystuje okazje geopolityczne.
• Porównanie historyczne: w 2017–2020 PiS zabiegało o Fort Trump mimo niemieckich obiekcji i osiągnęło wzrost obecności USA. Tusk w 2026 r. dobrowolnie rezygnuje z podobnej szansy. Różnica jest wymowna.
Wypowiedź premiera Tuska z 4 maja 2026 r. jest spójna z jego długoterminową wizją Polski jako „lojalnego partnera w Europie” czy też bardziej usłużnego lokaja, ale w oczywisty sposób sprzeczna z polską racją stanu w warunkach wojny hybrydowej z Rosją i transakcyjnej polityki Trumpa. Polski premier ma obowiązek przede wszystkim reprezentować interesy Polski – nie „europejskiej solidarności” kosztem polskiego bezpieczeństwa. W efekcie taka postawa nie wzmacnia, lecz osłabia suwerenność RP, czyniąc ją bardziej zależną od decyzji Berlina i Brukseli, a mniej od bezpośredniego sojuszu z USA – jedynego realnego gwaranta bezpieczeństwa w najbliższych dekadach. Zwracam uwagę na jedno sformułowanie : realnego gwaranta.
Co powoduje , iż działania polskiego premiera w kontekście tej wypowiedzi należy oceniać również w świetle Art. 129 KK czyli tzw. Zdrady Dyplomatycznej - , który to stanowi , iż „Kto, będąc upoważnionym do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”
A mamy tu do czynienia w świetle tej wypowiedzi urzędującego Premiera z klasycznym więc spełnieniem znamion tego czynu zabronionego . Bo czy nie jest jako Premier upoważniony do występowania w imieniu RP. No jest .
Premier RP jest osobą upoważnioną do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządami innych państw i organizacjami międzynarodowymi (art. 146 ust. 1 Konstytucji RP – Rada Ministrów kieruje sprawami wewnętrznymi i zagranicznymi. Zatem znamiona podmiotowe są tu spełnione.
Czy celowo nie podjął decyzji o tym by nie zabiegać o interesy własnego kraju stawiając na niemiecki interesy ? No niestety tak.
Wypowiedź Premiera brzmiała: „Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (…) Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim.”
Jest to publiczna deklaracja polityki rządu – a więc informacja o podjętej decyzji w odpowiedzi na pytanie dziennikarza dotyczącej ewentualnej relokacji wojsk USA wycofywanych z Niemiec do Polski.
Doktryna prawa karnego wskazuje, że „działanie na szkodę” musi mieć charakter konkretnego, skierowanego przeciwko państwu aktu w relacjach międzynarodowych. I jak widzimy tak właśnie tu jest. Działanie Premiera Tuska jak się wskazuje ma taki charakter. Wymagany jest w tego typu przypadkach zamiar bezpośredni lub ewentualny . Tu widać, iż można postawić tezę, że jest to celowy zamiar działania na szkodę ( w celowym braku podjęcia działania) własnego państwa. Nie można nawet powiedzieć, iż Premier Tusk działał z zamiarem ewentualnym. On doskonale wie i ma świadomość tego o czym mówi, iż nie będzie dzisłał w interesie Polski i nie będzie zabiegał o relokację tych 5k żółnierzy USA do Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze