Miałam babcię kochaną, która wieczór lub rano
igłę do ręki brała, poduszki wyszywała,
lub szydełko z kordonkiem i dziergała zasłonkę.
Gdy się święta zbliżały, ręce jej wycinały
z folii kółka i skrawki i sklejała zabawki -
- małe, złote koszyki i kolczaste jeżyki.
Ileż razy widziałam, jak nam sok wyciskała
przez ściereczkę czyściutką z marchwi startej świeżutko.
Ten smak został w pamięci, inny sok już nie nęci.
Miałam babcię kochaną, czule dziś wspominaną.




Komentarze
Pokaż komentarze (67)