Dopiero co z lornetką wśród... blogerów zachęcał mnie do baczniejszych obserwacji, a już napatoczył mi się przed oczy (i aparat) jeden z pierzastych wymienionych przez niego jako spodziewana ozdoba karmnika. Tyle, że ów rudzik wcale do karmnika nie przyleciał. Okazało się bowiem, że owoce pnącza, które obrasta część ścian naszego domu, to przekąska w sam raz dla tego ptaszka, dlatego łatwiej go przydybać na parapecie.




A na marginesie - dwa lata minęły :)




Komentarze
Pokaż komentarze (35)