Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
Poganin Poganin
60
BLOG

Czas na pogańską politykę

Poganin Poganin Polityka Obserwuj notkę 2

Słusznie Ermikles przypomina prawdziwe znaczenie słowa bohater. Nadużywano go ostatnimi czasy nieustannie, a przegonili w tym wszystkich Amerykanie, ogłaszając bohaterami ofiary ataku na WTC. Śmierć Prezydenta i innych dostojników państwowych nie była z pewnością bohaterska. Tym niemniej, była zaszczytna. Wypadek nie zdarzył się w czasie wyjazdu na wakacje, ale w czasie sprawowania czynności państwowych. Trudno powiedzieć jak inni, ale odnośnie Prezydenta istnieje duże podejrzenie, że świadomość ryzyka nie powstrzymałaby go przed ich podjęciem, tak jak nie powstrzymała przed wyjazdem do Gruzji.

Z innymi tezami Ermiklesa zgodzić się już niestety nie mogę.

Po pierwsze, uważam za nieco przedwczesne dokonywanie oceny zakończonej właśnie prezydentury. I to z kilku powodów: 1) zbyt żywe są jeszcze emocje związane z katastrofą, 2) zbyt żywe są jeszcze (przeciwne) emocje podsycane przez ostatnie kilka lat przez media raczące nas nieustannymi seansami nienawiści do Prezydenta, z głównymi aktorami w osobach Palikota, Wałęsy czy Niesiołowskiego, 3) spod tego medialnego kurzu niewiele jeszcze widać z realnych dokonań tej prezydentury, nie mówiąc już o 4) dalszych, nieurzeczywistnionych jeszcze ich konsekwencjach konsekwencjach. Często niestety jest tak, że to, co w jednej chwili wydaje się szaleństwem, za kilka lat okazuje się działaniem opatrznościowym.

Po drugie, moim zdaniem Ermikles zbyt wąsko pojmuje interes narodowy (również w innym poście na swoim blogu). Nie istnieje "słuszny kierunek" polityki zagranicznej. Rusofobia jak i germanofobia są tyle samo warte co ruso- i germanofilia. Państwa kierują się swoim interesem, a nie uczuciami - a przynajmniej powinny kierować. Sympatie czy antypatie to tylko przykrywka dla faktycznych konfliktów interesów. najlepszym przykładem jest Wielka Brytania z okresu swej największej potęgi - zawsze była w sojuszu przeciwko drugiemu po sobie najsilniejszemu państwu z trzecim. Sojusze są sprawą elastyczną, dlatego nie należy według mnie patriotyzmu mierzyć kompasem.

Po trzecie, dzisiejsza polityka zagraniczna jest w gruncie rzeczy niezwykle złożonym układem. Nie będąc w niej ekspertem, pozwolę sobie zarysować tylko pewne możliwości: otóż wydaje mi się, że sojusz Polski z USA jest w gruncie rzeczy sojuszem przeciw układowi Niemcy-Francja w Europie. Jest to też wzmacnianie pozycji Anglików i ich wizji UE, która zresztą kulturowo jest nam dużo bliższa niż wizja francusko-niemiecka. Inaczej jeszcze kształtuje sie ten sojusz, gdy przyjmiemy ponadkontynentalną perspektywę: jeśli zachodzi obecnie - a jestem o tym przekonany - zderzenie między cywilizacjami, to udział Polaków w tej wojnie dowodzi, że jesteśmy narodem o międzynarodowej podmiotowości. W perspektywie wspomnianego zderzenia wojny te wydają się pomysłem szczęśliwym, zgodnie z zasadą, że lepiej jest toczyć wojnę na terytorium wroga. W obecnej sytuacji, gdy dżihadyści chcą sobie postrzelać do Amerykanów wybierają drogę najprostszą - do Afganistanu lub Iraku. Sądzę, że to korzystniejsze, niżby mieli na nich polować np. w Warszawie. Jeśli chodzi o naszych poległych żołnierzy, to należy im się nasz szacunek i wdzięczność. Ale - na Bogów - nie róbmy z nich bandy zniewieściałych skazańców! Jadąc na misję wiedzą przecież, na co się decydują, wybierając ten szlachetny zawód, mają świadomość ryzyka śmierci (pomijając, że część z nich zapewne kieruje się względami ekonomicznymi).

Sądzę, że nasza sytuacja przypomina nieco czasy starożytności: jako Europa znajdujemy się w podobnych relacjach z USA jak Grecja z Imperium Rzymskim. Na Wschodzie nadal są "Persowie". Czego by nie mówić o Imperium (z racji swej potęgi zawsze będzie znienawidzone), to jest ono nosicielem cywilizacji i wolności. Sądzę zatem, że przynajmniej na zasadzie taktycznego sojuszu, mamy realny interes je wspierać.

Oczywiście kierowanie się "interesem" a nie "wartościami" nie jest dobrze widziane w chrześcijańskim świecie. Dlatego takie głosy oburzenia wywołuje teza, iż w 1939 w naszym interesie leżało taktycznie sprzymierzyć się z Hitlerem, a nie pozwolić się ujarzmić (głosił ją np. Ziemkiewicz, również tutaj dowodząc, że najbardziej z niego pogański z katolików). Dlatego właśnie uważam, że w czasach, które nadchodzą, gdy naszymi przeciwnikami politycznymi będą ludzie nie uznający bynajmniej chrześcijańskich, ale szariatyczne wartości, tym bardzie winniśmy sięgnąć do pogańskich wzorców uprawiania polityki.

Poganin
O mnie Poganin

Bloguję też:: Przy kritikosie także jako Kafir i przy pantheionie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka