Poganin Poganin
64
BLOG

Dziwne wybory

Poganin Poganin Polityka Obserwuj notkę 0

To były rzeczywiścei dziwne wybory. Od kiedy jestem wyborcą PiSu po raz pierwszy musiałem uznać, że interes partii rozminął się z interesem Polski. W interesie Polski było mieć najlepszego możliwego prezydenta, któryby równoważył dominację PO w sferze władzy realnej i symolicznej, takim prezydentem byłby oczywiście Jarosław Kaczyński. Ale jego zwycięstwo wcale nie było korzystne dla partii. Przede wszystkim partia utraciłaby nie tylko przywódcę, którego nie byłoby kim zastąpić, ale, co ważniejsze, utraciłaby najlepszego kandydata na premiera. Liderzy PiS, zwłaszcza niedawno wysunięci na pierwszą linię są bardzo sympatyczni, ale żadne z nich nie zastąpi Kaczyńskiego - brak im nie tylko charakteru, niezłomne woli władzy ale ijasności w widzeniu długofalowego celu, spójnej wizji, nie mówiąc o "charyzmie".

Aleksander Kwaśniewski już obwołał trzech zwycięsców tych wyborów. Jest w tym trochę racji, jednak warto zauważyć, że nie każde zwycięstwo jest równie słodkie. Pod tym względem niewątpliwie zwycięstwo Komorowskiego słodyczy zawiera najmniej. Paradoksalnie bowiem, również w interesie PO było wybory te przegrać. Gdyby wygrał je Kaczyński, Tusk uczyniłby z Komorowskiego kozła ofiarnego, sam umywszy ręce, a jednocześnie znowu istniałby zasadniczy powód i sens istnienia tej partii, co więcej, mogłaby funkcjonować wyjątkowo efektywna dotąd wymówka: rzuciliby kilka ustaw, których Kaczyński nie mógłby podpisać z takich czy innych względów (które by i tak nikogo nie obchodziły) i spokojnie mogliby dowegetować do wyborów parlamentarnych, możliwe nawet że uzyskując wówczas większosć konstytucyjną. Tymczasem teraz wytłumaczenia już nie ma, wypadałoby wziąć się do roboty (na robotę tę zresztą wcale nie czekam z utęsknieniem obawiając się jej jakości).

Rezultat tych wyborów jest dla PO jagorszy z możliwych: nie tylko muszą zacząć rzędzić, ale - co gorsza - PiS wyszedł z narożnika. Wydawało się, że umiarkowane podtrzymywanie antypisowskiej histerii przez dyżurnych bulterierów partii skutecznie uniemożliwa PiSowi odzyskanie oddechu i wejście do gry o główną stawkę. 27 procentowy PiS był niegroźną opozycją, wygodnym tematem zastępczym. Teraz wypadałoby zacząć przeciwnika traktować nieco poważniej.

Przysłowie mówi, że komu Bóg dał urząd, temu i rozumu nie poskąpi, tyle, ze to nie mój Bóg, więc trudno mi na nim polegać. W każdym razie niech tylko Bogowie wzniosłego Olimpu mają w opiece naszą ojczyznę przez najbliższe 500 dni!

Na pocieszenie pozwolę sobie przytoczyć myśl, która nieco mnie pokrzepiła, więc może i komuś innemu poprawi humor. Gdy wyobrażę sobie drugą turę wyborów w której naprzeciw siebie stanęliby Komorowski, oraz każdy z dotychczasowych naszych prezydentów (oczywiście prócz Lecha Kaczyńskeigo), to mając alternatywę: Jeruzelski czy Komorowski, Wałęsa czy Komorowski, Kwaśniewski czy Komorowski, chyba za każdym razem zagłosowałbym na tego ostatniego. Z tą myślą łatwiej mi wypowiedzieć, to, do czego namawiałem w poprzedniej notce: to także mój prezydent.

Poganin
O mnie Poganin

Bloguję też:: Przy kritikosie także jako Kafir i przy pantheionie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka