Zapytany o relację posła Brudzińskiego nt. wyścigów pan Kwiatkowski stwierdził:
Jak słyszę informacje o jakimś ściganiu autobusów, to nie mogę zapomnieć propozycji premiera Tuska, by wyjazd był wspólny. Premier zaprosił do samolotu Jarosława Kaczyńskiego z jego współpracownikami, ale spotkał się z odmową - podkreślił.
Błyskotliwe, ale obliczone na naiwnych odbiorców. Trzeba być niezwykle naiwny, by nie zorientować się, iż Tusk potrzebował Kaczyńskiego na pokładzie wyłącznie po to, by móc się z nim pokazać w świetle kamer, by odgrywać opiekuńczego i zatroskanego ojczulka "szczerze przejętego" i wyciągającego - przed kamerami - rękę do wroga.
Na zarzut, że ciało Prezydenta spoczywało na deszczu, na folii w ruskiej trumnie Kwiatkowski rzecze:
I jeśli słyszę o zwłokach przykrytych folią, to jako były prokurator muszę powiedzieć, że procedura jest taka, że zwłok nie można ruszyć do momentu, aż przyjedzie lekarz, który potwierdzi zgon i dokona wstępnych oględzin - dodał Kwiatkowski.
A jednakpytanie o namiot nad zwłokami pozostaje w mocy. Zresztą skoro zwłoki znajdowały się już w trumnie, znaczy to, iż albo procedura została złamana, albo była już dopełniona.
Wydaje się zatem, że to do pana Kwiatkowskiego stosują sie słowa, które sam wypowiedział o pośle Brudzińskim, a które pozwolę sobie sparafrazować:
Troska o szlachetny wizerunek premiere Tuska nie dają panu Kwiatkowskiemu komfortu wypowiadania słów prawdziwych i rzetelnych co do tego, co tam się działo.
Uwaga, teraz zaczną na PiS spadać pałki, iż wznieca na nowo wojnę, gra tragedią, wypowiedzi te okażą się "wyjątkowo agresywne i napastliwe" itd. Nie pozwólmy się zakrzyczeć!
Czy jest w Polsce dosyć uczciwych ludzi, którzy w konfrontacji z rzeczywistością potrafią zmienić poglądy?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)