"Gazeta wybiórcza" dowiodła po raz kolejny swej wybiórczości cytując fragmenty wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim z Gazety Polskiej. Sądzę, ze większość blogerów już zna ten tekst, a większość czytelników papierowej wybiórczej nigdy w całości nie pozna (choć redakcja lojalnie podała na stronie linki do całości). Najciekwasze jest dla mnie to, co gazeta ta pominęła.
Z początku pomija relację Kaczyńskiego z rozmowy z bratem. "Dziwne", skoro na łamach gazety wątek tej "tajemniczej" rozmowy wielokrotnie wracał, ostatnio przywołany przez znane popgwiazdy.
Pomija przywołanie szerszego kontekstu, dzięki któremu Kaczyński ustala właściwą chronologię zdarzeń oraz podreślenie "coroczności" uroczystości 10 kwietnia, na gruncie czego zupełnie inaczej wygląda postępowanie duetu Putin-Tusk (w tej właśnie kolejności) oraz fakt, że Kaczyński odmówił przyjęcia od nich kondolencji.
Pomija prowadzoną przez Tuskowy obóz manipulację terminami "samolot prezydencki"/"rządowy".
Pomija ciekawy wątek wsparcia wyprawy Prezydenta do Gruzji przez Busha i jego nacisku na Tuska.
Pomija uwagi na temat jakości tupolewów.
Relacja z rozmowy Kaczyński- Sikorski została również zretuszowana - wycięto np. zdanie "Miałem cień nadziei, że może jednak ktoś przeżył." - przez co wypowiedź została pozbaiona ludzkiego wymiaru. Podobnie potem fragmenty o matce braci i problemie z przekazaniem jej wiadomości o katastrofie, gdzie pojawia sie informacja, iż leżała w 8 osobowej sali (czyż i o to również ktoś nie pytał?).
Pominięte zostało wyrażające zdziwienie i niedowierzanie co do wiedzy Sikorskiego pytanie redaktora.
Wypadło kategoryczne stwierdzenie: "Dziś wiem, że nasze postoje i powolne tempo jazdy były wymuszone przez ścigającą nas delegację z premierem Tuskiem, który koniecznie chciał dotrzeć do Smoleńska przed nami", zdanie o mentalności Tuska oraz późniejszy fragment o rozmowie z kierowcą - w rezultacie może się wydawać, że Kaczyńskiemu się co po prostu wydawało.
Nie ma fragmentu o biernej roli polskiego prokuratora.
Pominięto też podawaną wówczas rosyjską wersję wydarzeń o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania, która dziś jest już jawnym kłamstwem.
Co istotne, powyższe fragmenty wycięto bez zwyczajowego zaznaczenia nawiasem z trzykropkiem. W zasadzie nie wiem, czy to cytat czy parafraza? Sądzę, że tekst w rezultacie został zbudowany tak, by najważniejszy wydał się moment identyfikacji ciała Prezydenta, na co wskazuje zresztą tytuł: "Kaczyński o Smoleńsku: Pamiętam potworne uczucie chłodu ciała Leszka"
W rezultacie czytelnicy GW dostają łatwą do strawienia papkę, nieco osobistych przeżyć, trochę "spiskowo brzmiących" teorii nadwrażliwego Kaczyńskiego, a niczego, co rzucałoby cień na zachowanie Tuska czy przyjaciół Rosjan.
Nie, żeby mnie to zdziwiło.
Więcej... GW


Komentarze
Pokaż komentarze (7)